
Wystarczająco trudno jest wybrać te kilkanaście najlepszych, najciekawszych wydawnictw, więc już od jakiegoś czasu nie utrudniam sobie zadania dodatkowo i nie próbuję nawet układać ich w porządku – przyznawać „miejsca”. Płyty ułożone są jedynie w kolejności, w jakiej je usłyszałem. Tak przedstawia się pierwsza osiemnastka:
Demdike Stare Tryptych
Egyptrixx Bible Eyes
seria Bôłtu poświęcona Studiu Eksperymentalnemu Polskiego Radia
Cornelius Cardew The Great Learning
Ballady i Romanse Zapomnij
Anne-James Chaton Evénements 09
MIMEO Wigry
Sigha I Am Apathy, I Am Submission, The Politics of Dying
Tommy Four Seven Primate
Kreng Grimoire
LOL Me Me
Piętnastka Dalia
Anstam Dispel Dances
Mark Fell Periodic orbits of a dynamic system related to a knot
Taku Unami / Takahiro Kawaguchi Teatro Assente
Ayshay WARN-U
Fatima Al Qadiri Genre-Specific Xperience
Zomby Dedication
Tym samym sposobem uporządkowana jest kolejna siedemnastka:
Anne-James Chaton / Andy Moor – Transfer/1: Departures, Transfer/2: Princess in a Car
Ekoplekz Fountain Square EP, Memowrekz
Kevin Drumm / Jérôme Noetinger / Robert Piotrowicz Wrestling
Mark Fell Manitutshu
Instra:mental Resolution 653
Boddika You Tell Me / Breezin, Electron / Underground
Nicolas Jaar Space Is Only Noise
Orphan101 Propa / Disemble, Into You EP, Junker EP, Under the Radar EP
Call Back The Giants The Rising
Nettle El Resplandor: The Shining in Dubai
Sculpture Toad Blinker
Werner Dafeldecker / Axel Dörner / Sven-Åke Johansson Des Kreis des Gegenstandes
Byetone Symeta
The Necks Mindset
Das Racist Relax
Eliane Radigue Transamorem – Transmortem
Kevin Parks / Alice Hui-Sheng Chang Confessions of a Middle School Guidance Counselor
Pozwolę sobie zacząć od albumów, które oficjalnie ukazały się w 2010, ale, z tego co wiem, były dostępne dopiero w 2011. Czyli od Bôłtowych płyt z dorobkiem Studia Eksperymentalnego Polskiego Radia (o których pisałem tutaj) i „The Great Learning”. W serii SEPRowej (czy też z angielska: PRESowej) ukazał się monograficzny album Bohdana Mazurka, kompilacja, gdzie oryginałom towarzyszyły reinterpretacje oraz płyta, na której swoje wersje kompozycji zaproponował zeitkratzer. Nagle okazuje się, parafrazując piosenkę T.Love, że „każdy chce grać PRES”, nie tylko ansambl Reinholda Friedla, ale też John Tilbury, Phil Durrant czy Eddie Prévost. Podobnie jak w przypadku The Great Learning (pierwsze wydane kompletne wykonanie tego utworu) Bôłtowi należałyby się brawa za samą incjatywę. Ale nie tylko dobre chęci można tutaj chwalić – także efekty: świetna jakość nagrań, ciekawe teksty w książeczkach, cieszące oko opakowanie.
W dużej mierze re-edycją jest Tryptych Demdike Stare, na którym zebrane są albumy duetu z 2010 (Forest of Evil, Liberation Through Hearing i Voices of Dust). Jednak każdy z nich uzupełniony nowymi kawałkami i dzięki temu mamy oficjalnie nowe wydawnictwo, które z czystym sumieniem mogę umieścić w zestawieniu za 2011. Tak czy inaczej: ich pomysł na połączenie etnicznych sampli, post-industrialnej atmosfery i technowych stelaży wydaje mi się bardzo interesujący.
W kwestii inspiracji muzyką etniczną głos zabrał też (w końcu!) projekt Nettle, któremu więcej uwagi poświęciłem już kiedyś.
Nieco zaskakująco dla mnie w tym podsumowaniu kilka płyt z piosenkami. Ballady i Romanse przede wszystkim za teksty, choć umiarkowany rozwój muzyczny też im pomógł. Nicolas Jaar okazał się idealny na letnie wieczory, ale potem już mnie przystawał do aury. Żeby posłużyć się tym zużytym recenzenckim chwytem: Space Is Only Noise to bardziej zapowiedź tego, czego należy od niego oczekiwać w przyszłości. Das Racist, bardziej spójnie i mainstreamowo, ale wciąż błyskotliwie i dowcipnie (tekstowo, jak i dźwiękowo). Egyptrixx, a konkretnie dwie piękne piosenki z członkami duetu Trust.
Ale Bible Eyes to nie tylko (a w zasadzie w mniejszości) piosenki, to też chyba krążek, którego w 2011 słuchałem najwięcej. Wynika to z dwóch powiązanych ze sobą cech: niesamowicie chwytliwych motywów oraz pomysłowości w ich rozwijaniu i wplataniu w bogate, choć nie przesadzone, aranże. Ten album to również nietypowa symbioza „dużego” brzmienia i poczucia przytulności.
Jeśli rozciągnąć rozumienie piosenki, to zmieściłbym w nim kolejnych dwóch, zupełnie różnych, artystów. Bo czy Evénements 09 Chatona, to nie piosenki, które w czasach ogólnego przyspieszenia i nadmiaru, hipnotyzują nas idealnym rozwiązaniem: refren i zwrotka naraz? Na Genre-Specific Xperience Fatima Al Qadiri umiejętnie pastiszuje kilka stylów tzw. muzyki tanecznej kwestionując dyktat spójności stylistycznej a jednocześnie prowokując do zasępienia się nad rzeczywistą ich odrębnością i iluzją „rozwoju”. Jako Ayshay przekracza tabu sięgając do tradycji islamskiego śpiewu religijnego i ubierając w nowatorską formę dziecięce poczucie przerażenia nią. Całościowo: jedno z odkryć roku.
O ile obecność Anne-Jamesa Chatona w katalogu Raster-Noton może zaskakiwać (ale przecież nie tak wielce), to Symeta Byetone’a jest w zasadzie konsekwentnym rozwijaniem estetyki tej wytwórni. W kontekście tradycji labelu ciekawie funkcjonuje Dedication Zomby’ego wypuszczona przez 4AD. Wydaje się, że w jakimś sensie jest to album nagrany dla konkretnego wydawcy, ale nie zmienia to faktu, że najbardziej spójny, najbardziej osobisty, własny, materiał od dawna (może nawet od EPki dla Hyperdub z 2008). Mam wrażenie, że Zomby przetrawił już wszystkie inspiracje (które zawsze chętnie chłonął) i teraz nawet, kiedy otwarcie posiłkuje się pewnymi schematami gatunkowymi, to robi to oryginalnie (jakkolwiek paradoksalnie by to nie było), we właściwy tylko sobie sposób.
Swoistość brzmienia, wyjątkowość wizji – to pierwsze hasła jakie przychodzą mi do głowy w związku z działalnością Anstama. Na Dispel Dances jawi się jako artysta, który nie boi się przesady (czasem wręcz barokowej), lubujący się w testowaniu wytrzymałości swoich utworów przez dokładanie zaskakujących elementów i stosowanie niespodziewanych zwrotów akcji.
Na zgłębianiu siły prostoty skupiają się z kolei Tommy Four Seven i Sigha – dwóch Anglików, którzy przywrócili mi wiarę w techno. Pierwszy znudził się standardową paletą barw tego gatunku i swój Primate zbudował w całości z przetworzonych nagrań dźwięków otoczenia. Dwie EPki Sigha to ukoronowanie jego drogi – stopniowego odcinania dubstepowych korzeni i eksplorowania mrocznych technoidalnych podziemi. Jedno z wydawnictw ukazało się nakładem jego własnej Our Circula Sound, którą za wcześnie oceniać, ale jeśli utrzyma taki stosunek ilości do jakości, to na koniec tego roku będzie o czym mówić.
Gdybym miał typować najlepiej radzące sobie w 2011 wytwórnie, to, oprócz Bôłtu, powinienem wspomnieć o Nonplus+ Records. Przedsięwzięcie prowadzone przez duet Instra:mental (osobno znani jako Jon Convex i Boddika) praktycznie nie miało w mijającym roku wpadki (przyzwoite single i epki Actressa, Lowteca, Kassema Mosse’a). Oprócz Resolution 653 – albumu ambitnego, pomyślanego z rozmachem (choć może ciut za długiego), wrzucającego nas w świat nieco cyberpunkowy, na uwagę zasługują też Me Me LOL – retro-futurystyczny, stylowy, ale wiarygodny, meteor znikąd oraz singiel Boddiki.
Ten ostatni ma według mnie pewien problem z nadprodukcją i choć jego pomysły są ciekawe, to słuchane w masie nieco tracą. Na szczęście Boddika szuka nowych ujść dla swojego talentu, choćby współpracując z Joy’em O. Żaden z ich wspólnych utworów nie został jeszcze wydany, ale ja słyszałem je już wielokrotnie. Tutaj dochodzimy do ważnego dla mnie źródła aktualnej muzyki, mianowicie Rinse FM. To londyńskie radio, w którym programy prowadzą najciekawsi przedstawiciele sceny dubstepowej i tego, co z niej wyrosło. Swego czasu nie było dnia, żeby Swims Joy’a O i Boddiki nie pojawiło się na antenie. Prawie zawsze można go usłyszeć w comiesięcznym programie Swamp 81 (które materiał niedługo wypuści oficjalnie). Inne audycje, których słuchałem regularnie i które zawsze przynosiły wiele świeżych dźwięków i wrażeń to te prowadzone przez Onemana, Zinca, Bok Boka i L-Visa 1990, BenaUFO. Do tego należy dorzucić zastępstwa i/lub gościnne występy, krótka lista powinna zawierać następujących: Horsepower Productions, DJ Rashad, Coki, Sigha, Pearson Sound.
Na granicy nadprodukcyjności balansuje Orphan101, choć właśnie wzięte razem i tak słuchane jego tegoroczne produkcje dają portret artysty, który pracuje w określonym, wąskim obszarze, ale z wyczuciem eksploruje zawarte w nim możliwości i sonduje odnogi. Gdyby potworek językowy „dubstepno” (sugerujący łączenie dubstepu i techno) się przyjął, to w odniesieniu do tego Bristolczyka można by go śmiało używać.
Powoli opuszczając parkiet natykamy się na Marka Fella, który kontynuuje świetną passę z 2010 choćby dwoma wzmiankowanymi wyżej płytami dla eMego. Fell to jeden z tych twórców, którzy dają mi wiele do myślenia, choć na razie do żadnych konkluzji wiążących jeszcze nie doszedłem. Co by współgrało z jego intencjami – podobno w którymś z wywiadów powiedział, że chciałby, żeby jego muzyka była dla słuchacza niczym koan. Jego poczynania tłumaczę sobie teraz następująco: to, co słyszymy to już nie dekonstrukcja (ta miała miejsce albo na dawniejszych wydawnictwach albo w ogóle tylko w głowie Fella), tylko rekonstrukcja korzystając z klocków, podstawowych jednostek, materiałów, które zostały wcześniej wyszczególnione. Zastanawia mnie też (zapewne celowe) odejście od tego „genre-specific xperience” towarzyszącego całej bass music, czy w ogóle może muzyce klubowej, tzn. brak dołów, odebranie tej zmysłowej przyjemności zanurzenia się w niskich częstotliwościach.
Wydawnictwa Piętnastki, Sculpture’a, Ekoplekza i Call Back The Giants jakoś tworzą całość w mojej głowie, choćby tylko w zagrodzie z tabliczką „analogowość”. Właśnie w tej kolejności układają się w łańcuch postępującej deformacji rytmów, melodii i struktur. Piętnastka Piotra Kurka, przez moją koleżankę określona jako dźwięki z filmu o przygodach plastelinowych krasnali, jest rzeczą najbardziej wprost. Urokliwe, zgrzebne motywy znajdują oparcie w wyraźnych, na szczęście nie uproszczonych, rytmach, sugerują muzykę folkową z nieistniejącego (już albo jeszcze) kraju. Nie wiadomo, jakie obyczaje w nim panują, ale życie na pewno toczy się radośnie. Przy okazji chcę polecić niedawne Heat, które mniej rozświetloną dróżką wiedzie nas zaraz za granicę, na pewien oniryczny płaskowyż.
Sculpture być może po raz kolejny ogrywa te same sztuczki, ale ja ciągle daję się nabrać, tutaj przeczytacie dlaczego. Tam też trochę więcej o Call Back The Giants. Tutaj chciałbym wspomnieć, że to również jedno z osiągnięć innej niezawodnej wytwórni – Kye prowadzonej przez Grahama Lambkina, która w tym roku wydała m.in. kolejne elektro-akustyczne kompozycje Moniek Darge czy perwersyjną muzykę salonową Idea Fire Company. Z industrialnie nadpsutym dubem Ekoplekza mam tylko jeden problem: 18 minut EPki to za mało, a a 114 minut Memowrekz to jednak za dużo.
Kreng to jeden z niewielu mieszkańców niepokojącego śródziemia modern classical/dark ambient/dźwiękowa depresja, który jest w stanie mnie do siebie przekonać. Już jego pierwszy album zwiastował, że trochę o co innego mu chodzi, jednak można było zarzucać mu, że jedyną sztuką jaką prezentuje jest sprawne dobieranie mówionych wstawek. Tym razem ograniczył ten zabieg, co pozwoliło mu tylko rozwinąć skrzydła. Dzięki temu dostajemy niezbity dowód na to, że „nastrojowość” nie wyklucza spójności formy i wyczucia dramaturgii, a budowanie narracji nie oznacza popadania w ilustracyjność.
Z roku na rok coraz mniej w moich podsumowaniach płyt z muzyką improwizowaną (choć na żywo cieszy mnie ona tak samo jak kiedyś), jednak 2011 przyniósł kilka znaczących pozycji i w tej dziedzinie. Przede wszystkim Wigry MIMEO (znów Bôłt, do spółki z Monotype), rejestracja koncertu i mimo, że byłem na nim, to płytę udaje mi się docenić jako dzieło autonomiczne, w oderwaniu od tamtego wydarzenia, bez porównywania, co świadczy o jej wielkiej sile. Noetingera, którego w składzie super-grupy w Wigrach zabrakło, pojawia się na krótkim ale bardzo treściwym winylu w towarzystwie Drumma i Piotrowicza. W kontrze do tego elektronicznego tria można słuchać całkowicie akustycznego składu Dafeldecker / Dörner / Johansson. Oba wydawnictwa łączy rzucenie nowego światła na kwestię wirtuozerii albo wzniesienie jej na wyższy poziom, gdzie okazuje się, że mistrzowskie opanowanie wybranego instrumentarium nie musi prowadzić do pustych popisów.
Zaskakujące (bo stworzone przez mało znanych muzyków) są Confessions of a Middle School Guidance Counselor – powiew świeżości w lekko zatęchłym pokoiku redukcjonistycznej improwizacji. Każdy może sam się przekonać, legalnie ściągając stąd.
Ze sceną improwizowaną są zwyczajowo łączeni Taku Unami i Takahiro Kawaguchi, ale ich niezwykła wyprawa do Teatro Assente, to raczej nietypowe słuchowisko. Próba sportretowania miejsca, odnalezienia ale i uszanowania jego specyfiki, która może trochę kojarzyć się z Good Bye, Dragon Inn Tsai Ming-lianga. Jednocześnie pośród, pozornie, czystych nagrań terenowych i drobnych wydarzeń dziejących się „po prostu”, mamy kilka zdecydowanych interwencji autorskich, tak żebyśmy nie zapomnieli, że słuchamy czegoś zakomponowanego.
Płyty Eliane Radigue i The Necks (o których tutaj) pojawiły się w zestawieniu, bo nawet ich „pomniejsze” dokonania są wciąż lepsze niż kilkadziesiąt (jeśli nie kilkaset) albumów, które słyszałem w zeszłym roku. Jak zwykle można narzekać na klęskę urodzaju, żeby się streszczać zakończę to podsumowanie jeszcze jedną listą. Listą albumów również wartych poświęcenia im czasu:
Lionel Marchetti Une Saison
Akita / Gustafsson / O’Rourke One Bird Two Bird
Ferran Fages Pèl Nord
Wojtek Bąkowski Nieautoryzowana biografia Ziemniaka Ziemka
A Quaint Freud The Daily Lee Roy Reuben
Dalglish Benacah Drann Deachd
Richard Youngs I Dream Of Mezzanine / Cloudplanes
Cut Hands Afro Noise I
Idea Fire Company Music From The Impossible Salon
997 Pieśni masowe na zespół świetlicowy
Düsseldorf 1989-1993
Zbigniew Karkowski & Julien Ottavi Argosh
The Ames Room Bird Dies
Bee Mask Elegy for beach friday
Valerio Tricoli / Thomas Ankersmit Forma II
Piotr Kurek Heat
Palm Wine, DJ/rupture / Maga Bo Dreamachine / Beyond Digital Mix
Frédéric Blondy / DJ Lenar play Mauricio Kagel Ludwig van
Shabazz Palaces Black Up
Andy Stott Passed Me By
Toshimaru Nakamura / John Butcher Dusted machinery
Alessandro Bosetti Coaxial
Jérôme Noetinger / Will Guthrie Face Off
Kassem Mosse Enoha EP