Troje artystów. Jedna nadzieja

Julie Hugsted / 19 mar 2022

Trzy migawki z trzech różnych życiorysów: Kateryna Zavoloka, Katarina Gryvul i Boris Filanovsky. Ich kraje są w stanie wojny. Wszyscy zajmują się muzyką, wszyscy potępiają inwazję Rosji na Ukrainę. Nigdy się nie spotkali, a niniejszy artykuł składa się z trzech wyjątkowych wywiadów dla Seismografu. Żadne z nich nie uważa się za artystę politycznego, ale wszyscy wierzą, że obowiązkiem człowieka jest zabrać głos i walczyć, gdy przywódca jego ojczyzny wypowiada wojnę ojczyźnie pozostałych dwóch.

 

Kateryna Zavoloka: „Nigdy nie będę artystką polityczną ani społeczną”

„Kiedy w 2014 roku Rosja dokonała inwazji [aneksji Krymu] pomyślałam, że muszę jakoś powiedzieć «nie», i wykorzystałam zebrane przeze mnie sample, aby zrobić album z dźwiękami rewolucji. To była swego rodzaju odpowiedź na to, co dzieje się w moim życiu. Nigdy nie będę artystką polityczną czy społeczną”.

Vilna z albumu Volya została nagrana podczas rewolucji na Majdanie w 2014 roku i składa się z zarejestrowanych odgłosów płonących radiowozów, dźwięków z walk ulicznych oraz wybuchających granatów i koktajli Mołotowa. Volya oznacza wolność.

 

Wywiad: 2 marca 2022, godzina 17:00. Kateryna Zavoloka urodziła się w 1981 w Kijowie. Jest kompozytorką, performerką, artystką dźwiękową zajmującą się eksperymentalną muzyką elektroniczną, a także projektantką graficzną. W 2008 r. otrzymała stypendium polskiego Ministerstwa Kultury, studiowała także kompozycję elektroakustyczną na Akademii Muzycznej w Krakowie.

„Dokładnie w dniu, w którym zaczęli bombardować Kijów, chciałam skończyć mój nowy album, więc teraz nie mogę nic zrobić. Wszystko, co wcześniej robiłaś ze swoim życiem, po prostu się zmieniło”.

Kateryna Zavoloka, for. KURO

Uciekliście z Ukrainy?

„Przyjechaliśmy do Berlina dwa dni przed ostrzałem, więc nie uciekaliśmy przed wojną. Po prostu wróciliśmy i dwa dni później dowiedzieliśmy się, że Kijów został zbombardowany”.

Czyli w czasie podróży nie wiedzieliście, że wybuchnie wojna? 

„Oczywiście, wiedzieliśmy, że w pewnym momencie może do niej dojść. Wiadomości o tym pojawiały się od trzech miesięcy, ale pojechaliśmy tam, bo miałam zagrać koncert, a potem wróciliśmy do domu. Możecie sobie wyobrazić, jak trudno było nam tu zostać przez kilka pierwszych dni. Chcieliśmy natychmiast wracać, bo nie wiedzieliśmy, co się stanie”.

Vzir z siódmego albumu Zavoloki ORNAMENT to lekki i minimalistyczny utwór elektroniczny, który podobnie jak reszta albumu jest efektem zastosowania złożonego algorytmu.

 

Syngoia z albumu o tej samej nazwie to rytmiczny i świetlisty utwór niesiony przez elektroniczne bębny, syntezatory i krystaliczne płaszczyzny dźwiękowe.

 

Katarina Gryvul: „Czuję się winna, bo jestem bezpieczna”

Katarina Gryvul, fot. Nika Gargol

„Czuję się winna, bo jestem bezpieczna, a w tej chwili ktoś umiera. To po prostu łamie mi serce. I logicznie rzecz biorąc, zaczynasz się uspokajać, ale chcesz wrócić, a jak zamierzasz tam pomóc? Tutaj człowiek jest bardziej pomocny, ale poczucie winy jest tak głębokie i bolesne, że nie znika”.

W swojej pracy skupia się na pęknięciach między tym, co fizyczne, a tym, co wirtualne; tym co cyfrowe, a tym, co analogowe.

WISŁA soundwalk to współczesna klasyczna produkcja binauralna z elektronicznymi taflami dźwiękowymi i nagraniami rzeki Wisły. Spektakl jest częścią projektu RIVERSSSOUNDS.

 

How to? (personal approach) na saksofon tenorowy i elektronikę to improwizowany pejzaż dźwiękowy, eksperymentujący w obrębie elektroakustyki.

 

Dalam na taśmę analogową to minimalistyczny noise, będący analogowym odpowiednikiem Autecre.

 

Wywiad: 4 marca 2022, godzina 23:17. Katarina Gryvul urodziła się w 1993 we Lwowie. Z wykształcenia jest kompozytorką, artystką dźwiękową, producentką i skrzypaczką, występowała na wielu festiwalach, takich jak Vox Electronica, Solaris czy KMCD. W 2018 otrzymała stypendium polskiego Ministerstwa Kultury, studiowała kompozycję elektroniczną i elektroakustyczną na Akademii Muzycznej w Krakowie, a w 2019 otrzymała stypendium Prezydenta Ukrainy dla młodych pisarzy i artystów.

„Wydaje mi się, że nie ma znaczenia, gdzie się mieszka, bo bez względu na to, gdzie się przeprowadzimy, zawsze będziemy nosić najsilniejsze piętno miejsca, w którym się urodziliśmy. Ja urodziłam się we Lwowie, położonym w zachodniej Ukrainie. To miasto bardzo przypomina mi Graz, w którym teraz przebywam”.

 

Boris Filanovsky: „Nie jest możliwe, żebym wyszedł na scenę – ani pod względem etycznym, ani fizycznym”

Boris Filanovsky

W związku z wywiadem pojawiła się wielka niepewność, czy uda mu się opuścić Moskwę, gdzie właśnie odwołał ważną premierę z powodu inwazji na Ukrainę.

Filanovsky: „Jest to 45-minutowa kompozycja na instrumenty średniowieczne (i głosy) oparta na fragmentach tekstu żydowskiego traktatu Sefer Yetzirah, pochodzącego podobno z III-VI wieku naszej ery, który opowiada o stworzeniu świata za pomocą 22 liter alfabetu hebrajskiego. Już po raz drugi odwołano tę premierę: w marcu 2020 nie odbyła się ona z powodu pandemii i lockdownu. Teraz sam ją odwołałem. Nie jest możliwe, żebym w takiej sytuacji ćwiczył i wyszedł na scenę – ani pod względem etycznym, ani fizycznym”.

Infinite Superposition # 1 (iteracja 1), live: Minimalistyczny i atonalny występ na żywo z udziałem fortepianu i skrzypiec. Nagrany w Filharmonii Moskiewskiej, w wykonaniu Romana Minta i Michaiła Dubowa.

 

Cento I z albumu: Boris Filanovsky: Play.List. Współczesny utwór klasyczny łączący w sobie strzelisty i dysonansowy śpiew operowy, skrzypce i fortepian.

Psalm: Współczesny hymn klasyczny w tonacji molowej w wykonaniu mezzosopranistki Anastazji Bondarewej i pianistki Olgi Worobjowar.

 

Wywiad: 28 lutego, godzina 18:36. Boris Filanovsky urodził się w 1968 w Leningradzie. W 1995 ukończył Państwowe Konserwatorium im. Rimskiego-Korsakowa. W 2003 roku otrzymał 24. nagrodę Irino Prize for Chamber Music (Tokio). W 2005 nominowany do finału III Konkursu Music of 21 Century (Seul), w 2006 artysta rezydent w Djerassi (Kalifornia), w 2010 nominowany do finału YouTube Russia Composition Competition (Moskwa), 2013/14 – artysta rezydent w Berliner Künstlerprogramm. Dziesięć lat temu przeprowadził się z rodziną do Berlina.

Gdy dziś pisaliśmy, byłeś w drodze do Berlina. Jakie myśli chodziły Ci po głowie w ciągu tych godzin?

„Cztery godziny przed moim lotem Europa zamknęła przestrzeń powietrzną dla rosyjskich samolotów, więc teraz opuszczam Rosję transportem lądowym. Pytanie «co chodziło mi po głowie» nie jest do końca poprawne. To nie chodziło mi po głowie, ale po całym moim ciele: Mój kraj jest przeklętym agresorem, zaatakował Ukrainę, tak jak nazistowskie Niemcy. To jest oszałamiające. Wszystko nagle stało się małe i bez znaczenia. Kiedy umysł odzyskuje zdolność myślenia, pierwszą myślą jest: Jakie to błogosławieństwo, że ja i moje dzieci opuściliśmy Rosję 10 lat temu i przyjęliśmy inne obywatelstwo; jakie to błogosławieństwo, że już wtedy zrozumieliśmy, dokąd i dlaczego zmierza nasz kraj”.

 

Z pociskami w ogrodzie

Dwie ukraińskie artystki mają rodziny i przyjaciół w obozach dla uchodźców i nie wiedzą, co się dzieje z ich rodzinami i przyjaciółmi.

Powiedziałaś mi, że przyjechałaś do Berlina, podczas gdy twoja rodzina jest w Ukrainie bez internetu, prądu, gazu i z pociskami w ogrodzie?

Zavoloka: „Przywrócili elektryczność, ale reszty nie, więc jest trochę ciężko”.

Gryvul: „Było wcześnie rano, a moja mama zawołała: 'Kocie, zaczęła się wojna’. Nigdy nie zapomnę tego momentu. Jakoś trudno było uwierzyć w nową rzeczywistość i w to, że UE i NATO wkrótce nałożą sankcje. Ale tak się nie stało. Następna noc była piekłem, z wieloma wybuchami w całym kraju. Kiedy masz tam przyjaciół i rodzinę, a nie możesz im pomóc, czujesz bezradność i całkowitą niesprawiedliwość. Wysyłałam wiadomości do wszystkich, gdzie tylko mogłam, aby powiedzieć im, że rozpoczęła się wojna, że zostaliśmy zaatakowani przez Rosję i że jesteśmy sami przeciwko jednej z najsilniejszych armii świata. Panowała prawdziwa rozpacz i poczucie, że nie należy się w tym odnajdywać, ale walczyć, jak tylko się da. Kiedy wybuchła wojna, byłam w Polsce, która prawdopodobnie zareagowała jako pierwsza. Moi znajomi, którzy mieli samochody, natychmiast pojechali na granicę, aby pomóc uchodźcom. Wybuch za wybuchem, świat zaczął dostrzegać, co się dzieje. Najbardziej obawiałam się tego, że cały świat chce tylko patrzeć, jak ludzie umierają”.

 

Chcemy po prostu być wolni

Gryvul: „Historia Ukrainy jest taka, że zawsze odbierano nam wolność, ale walczyliśmy. Bo wolność to najcenniejsza rzecz, jaką można mieć. A teraz walczymy – o demokrację, pokój, o wszystkie wartości, które ceni Europa. Chcemy po prostu być wolni”.

Filanovsky: „Rosyjskie Ministerstwo Obrony zabiera na front ruchome krematoria, aby palić ich ciała. To są zbrodniarze wojenni, międzynarodowi terroryści, zwyrodnialcy i kanibale. A cień tego absolutnego zła pada na wszystkich Rosjan, którzy mu nie zapobiegli, nie mogli się przeciwstawić, którzy się bali, którzy wyjechali z kraju (jak na przykład ja)”.

Zavoloka: „To niesamowite, że cały kraj jest naprawdę zjednoczony przeciwko jednemu wrogowi. Ważne, aby mój kraj przeszedł przez ten czas, żeby przetrwać i zrozumieć, kim są i jaka jest ich tożsamość”.

 

Prawie nie śpimy. Pomagamy tam, gdzie możemy pomóc

Jednocześnie obie kobiety zajmują się zbieraniem środków pomocy doraźnej, próbują utrzymywać kontakt z rodzinami pomimo braku internetu, słabych połączeń telefonicznych i bomb.

Zavoloka: „Prawie nie śpimy. Ciągle oglądamy wiadomości albo pomagamy: zbieramy datki, protestujemy, udzielamy się jako wolontariuszki, pomagamy uchodźcom albo naszym przyjaciołom na Ukrainie. Oni naprawdę chcą sfałszować całą historię i wszystko, więc musimy walczyć”.

Gryvul: „Mija dziewiąty dzień wojny, a ja wciąż mam poczucie szoku. Płaczę kilka razy dziennie. Trudno jest mi wykonać podstawowe rzeczy, takie jak sprzątanie czy zrobienie obiadu. W czasie wojny nie myślisz o sztuce. Nie myślisz, że możesz wykorzystać swoją sztukę, aby na przykład pomóc w zbieraniu pieniędzy. Zwłaszcza w pierwszych dniach wojny”.

 

Każdy człowiek ponosi odpowiedzialność polityczną

Gryvul: „Myślę, że dla artysty bardzo ważne jest, by mieć swoje zdanie i bronić go. Ponieważ masz publiczność, która cię słucha. A w takiej sytuacji jak ta, uważam, że milczenie czyni cię współwinnym zbrodni. W tej sytuacji nie można być po prostu apolitycznym”.

Zavoloka: „Myślę, że artyści mogą być bardziej precyzyjni w przekazywaniu informacji niż wiele innych osób. Wiedzą więcej o swojej kulturze i mogą dokładniej opowiadać o nowych reakcjach, ponieważ są bardziej na bieżąco. Podczas rewolucji na Majdanie, w której wraz z mężem, również artystą, uczestniczyliśmy w protestach, przyjaciele pytali nas: Dlaczego nie gracie muzyki wśród demonstrantów i nie zrobicie czegoś w tej sprawie? Nie byliśmy pewni, co możemy zrobić, bo kiedy się protestuje i jest się w takim stanie, nie można myśleć o niczym innym. Po dwóch miesiącach protestów zaczęliśmy kręcić filmy i robić nagrania audio. Zaczęło się od swego rodzaju antropologicznego zainteresowania zebraniem jakiegoś materiału, ale tylko dla siebie”.

Filanovsky: „Sztuka sama w sobie, a tym bardziej muzyka, nie ma wyraźnego potencjału politycznego. Dlatego nie ma indywidualnych artystów i muzyków – są obywatele Rosji. Mówiąc dokładniej, to, jakim jesteś artystą, w obecnej sytuacji nie będzie tak istotne w stosunku do tego, jakim jesteś obywatelem. I niestety, wszyscy obywatele Rosji mogą być teraz postrzegani w świecie jako toksyczni, dopóki przynajmniej nie zdystansują się od swojego zbrodniczego reżimu”.

Zavoloka: „Jeśli w twoim kraju przez osiem lat trwała wojna, nie możesz po prostu powiedzieć: och, wypisuję się z polityki. Ponieważ wojna przyszła do ciebie, nie możesz pozostać poza polityką. Wraz z wojną wszystko staje się czarno-białe, a jednocześnie wszystko staje się bardziej prawdziwe i jasne. To bardzo metafizyczne. W pewnym sensie budzisz się i musisz zdecydować, co możesz zrobić. Przed rewolucją na Majdanie nie byłam polityczna, a takie wydarzenie zmienia cię jako człowieka. W takich momentach coś się w tobie przełącza”.

 

Teraz nie ma sztuki, jest wojna

Zavoloka: „Nasza scena artystyczna w ogóle rozkwitła podczas wojny w 2014 roku, ponieważ zawsze istniał kontrast pomiędzy życiem i śmiercią. Dwa wszechświaty. Zawsze widziałam mrok w całej sztuce. To w jakiś sposób inspiruje artystów, jest bardziej intensywne. Trudno jest zracjonalizować coś bardzo duchowo ezoterycznego”.

Gryvul: „Wojna jest dla mnie bardzo poważnym przeżyciem. Zmieniła mnie. Myślę, że muzyka będzie inna. Trudno mi teraz powiedzieć, jaka będzie, ale wiem, że nie będzie taka, jak kiedyś”.

Zavoloka: „Zbieram teraz filmy i zdjęcia i myślę, że to na pewno odzwierciedli album, który miałam skończyć. W tej chwili bardzo trudno jest myśleć o sztuce. Chodzi tylko o to, jak przetrwać”.

Gryvul: „Dla mnie nie ma teraz sztuki, jest wojna. I wiem, że to minie. Przyszłość na pewno będzie inna. Także sztuka. Będzie głęboka i bolesna, i nie jestem pewien, czy ludzie, którzy nie byli zaangażowani w wojnę, będą w stanie ją w pełni zrozumieć”.

 

Tłumaczenie: Natalia Glinka-Hebel
Redakcja: Jan Topolski

Oryginalnie opublikowane pt. Three Artists. One Hope w internetowym magazynie Seismograf.
Dziękujemy
autorce za możliwość polskojęzycznej publikacji.