Na bieżąco

Prasówka 12.11.2019

Zapraszamy do nowej odsłony naszej cyklicznej rubryki, w której prezentujemy najciekawsze znalezione przez nas w internecie teksty dotyczące muzyki współczesnej oraz sound studies.

Redakcja / 12 listopad 2019

1.

Wracając z prasówką, powracamy jeszcze myślami do październikowych festiwali, w tym do tegorocznego Unsoundu zrelacjonowanego na łamach „Dwutygodnika” przez reprezentującą nasz tytuł Wioletę Żochowską, a na blogu „Nowe idzie od morza” także przez Jakuba Knerę. Zarówno Żochowska, jak i Knera zwracają szczególną uwagę na rozbudowane festiwalowe panele dyskusyjne, podejmujące aktualną tematykę, rozpoczynając od nadciągającej katastrofy klimatycznej poprzez kryzys uchodźczy aż do pytań o realny wpływ muzyki na obecną sytuację na świecie. I choć tak fundamentalne kwestie, w kontekście tegorocznego Unsoundu, raczej pozostają otwarte, a jedno zasadzone drzewo chłodniejszej wiosny nie czyni, to właśnie w próbach kreowania bezpiecznej przestrzeni do dialogu oraz w zróżnicowanym, inkluzywnym programowaniu dopatrywać można się aktualnej misji imprezy. Oboje autorzy nie pozostają także obojętni na przestrzenne umiejscowienie poszczególnych koncertów – mniej (Sote, The Necks) lub bardziej (Hildur Guðnadóttir, Anthony Pateras) udane. W podsumowaniach oboje zaznaczają, że choć podczas tegorocznej odsłony festiwalu standardowo nie zabrakło mocnych punktów, przewodnie hasło edycji – solidarity – przewrotnie uwypukliło niektóre festiwalowe pęknięcia. Wśród nich – niekonsekwentne strategie dystrybucji (Żochowska) oraz programowanie zgodne z logiką dyktowaną przez rozmaite „platformy współpracy” (Knera).

FOQL & Edka Jarząb, fot. Kacper Michalak

https://www.dwutygodnik.com/artykul/8526-sluchaj-tancz-glosuj.html

http://noweidzieodmorza.com/13348-unsound-solidarnosc/

2.

Nieco inną stronę zabierania politycznego stanowiska przez artystów i inne podmioty świata (kontr)kultury naświetla „Resident Advisor”. Bo czym jest zaangażowanie społeczne, gdy występuje w służbie mało prospołecznej korporacji, szukającej wyrazistego, autentycznego influencera, którego akcje rosną już nie tyle wraz z popularnością, ile wierną i łatwą do stargetowania bazą fanów? A jednak dominujące głosy w rozmowie z Angusem Finlaysonem to głosy pragmatyczne, oddające sprawiedliwość zarówno utrzymującej pewną niezależność Peggy Gou, jak i Red Bullowi, który po 20 latach z końcem października zawiesił swoją niewystarczająco-prężną Akademię. Branding to tylko jeden z licznych wątków w dyskusji o systemie wynagrodzeń artystów związanych z dzisiejszą muzyką elektroniczną, toczonej w cyklu, który z ręką na sercu polecamy (i dostępnej zarówno w formie audio, jak i tekstowej). Ciekawie wypada też zestawienie ekonomicznej pozycji producenta_ki i didżeja_ki, choć wizje końca ludzkich występów na żywo nie do końca współgrają z powracającymi ostatnio narzekaniami właścicieli klubów na imprezy, na które publiczność przyciąga nie muzyka, a sam alias/marka umiejętnie pozycjonowanego selekcjonera. Czy w dobie nadwyżki dźwiękowej i częściowego uwolnienia wiedzy można jednak bez mrugnięcia okiem twierdzić, że rozliczanie według poświęconego czasu i zdobytych umiejętności to racjonalny przelicznik? Odpowiedź pojawia się w projekcie stworzenia kolektywnego systemu współzależności, który choć nie zostaje dokładniej zdefiniowany, mógłby uszczelnić np. przepływ tantiem za odtwarzane utwory. A u podstaw – zrzeszać i edukować na temat rozwarstwień w świecie muzyki elektronicznej, która jak się zdaje, wciąż zbyt rzadko bywa zaangażowana we własną sprawę.

https://www.residentadvisor.net/features/3533

3.

Nie tylko Unsound zwracał w ubiegłym miesiącu uwagę na kwestie ekologiczne – środowiska naukowe i muzyczne odpowiadają na globalny kryzys badaniami bioakustycznymi i kompozycjami wykorzystującymi dane o zmianach klimatycznych.

Na łamach „New York Times’a” pojawiła się relacja z koncertu, który odbył się w siedzibie Banku Światowego pod koniec października na otwarciu wystawy Art of Resilience. Kompozycja What if We… to rezultat współpracy Wendy Loomis z The ClimateMusic Project i Alison Marklein, badaczki z University of California. Materiałem utworu są dane dotyczące zmian w poziomie wód oceanicznych, przetworzone za pomocą algorytmów w fale dźwiękowych o narastającej częstotliwości. Warstwę muzyczną uzupełnia słowo mówione – odczytywane fikcyjne, ale realistyczne nagłówki doniesień medialnych z przyszłości, ukazujące skutki zmian klimatycznych.

Ze świata muzyki klasycznej informacja o interwencji artystów soundartowych i programistów w Cztery pory roku A. Vivaldiego, której rezultat wykona 16 listopada tego roku NDR Elbphilharmonie Orchester. W kompozycji zatytułowanej For Seasons zatarciu ulegną kontrasty między porami roku i usunięte zostaną motywy ilustrujące śpiew ptaków.

W „Anthropocene Magazine” powraca Bernie Krause, tym razem jako jeden ze współautorów artykułu Climate Change Is Breaking Earth’s Beat opublikowanego w „Trends in Ecology & Evolution”. Razem z ekologami: Jérôme Sueurem i Almo Fariną zwracają uwagę, że kryzys klimatyczny nie dotyczy jedynie biofonii, ale dotyka też geofonii, chociażby w związku z występowaniem gwałtownych zjawisk pogodowych na obszarach, które dotąd były od nich wolne. Badacze postulują wykorzystanie danych akustycznych obok tych, które dotyczą temperatury i opadów do oceny zasięgu występowania tzw. refugiów klimatycznych. O konieczności stałego monitorowania audiosfery obszarów dotkniętych zmianami klimatycznymi i o potencjale wynikającym z zastosowania informacji z nagrań terenowych i poddania ich analizie przez sieci neuronowe mówią też naukowcy zajmujący się środowiskiem tropikalnym – Mitch Aide i David Watson –  w relacji zamieszczonej przez „Yale Environment 360”.

https://www.nytimes.com/2019/11/09/science/climate-change-music-sound.html

https://www.ndr.de/orchester_chor/elbphilharmonieorchester/konzerte/For-Seasons-Konzert-macht-Klimakrise-hoerbar,forseasons100.html

https://www.anthropocenemagazine.org/2019/11/climate-change-biophony/

https://e360.yale.edu/features/listening-to-nature-the-emerging-field-of-bioacoustics

4.

Na stronie „The New Inquiry” ukazał się fragment nadchodzącegj książki The Sonic Episteme Robin Jamesa, która ukaże się nakładem Duke University Press. Podtytuł książki James brzmi „Acoustic Resonance, Neoliberalism, and Biopolitics” i w jej wywodzie wyraźnie widać tradycję Foucaultowską – systemy wiedzy oraz kwantyfikacja rzeczywistości stanowią element sprawowania kulturowej hegemonii. Muzyka, jako abstrakcyjna gałąź kultury, historycznie oparta na relacjach matematycznych, stanowi jeden z kanałów owej kwantyfikacji percepcji rzeczywistości. W ujęciu James muzyka jest jednym z narzędzi teoretyzujących i konceptualizujacych współczesność. W opoublikowanym fragmencie symbolem kulturowego „uwikłania” muzycznej tradycji w dzisiejszy porządek staje się dla James choćby funkcjonowanie słowa Symphony w nazewnicywie współczesnych firm. Tytułowa „soniczna episteme” ma stać się narzędziem oporu oraz radykalnej przemiany „porządku rzeczy”, budowy nowych dyskursów oraz przewartościowania kulturowych i społecznych hierarchii.

https://thenewinquiry.com/the-sonic-episteme/.

5.

Kolejny po retromanii, post-rocku czy hardcore continuum wynalazek Simona Reynoldsa to conceptronica. Na łamach Pitchforka charakteryzuje go nie tyle jako gatunek, ile sposób artystycznego działania, który obejmuje rozmaite stylistyki, a opiera się na silnych fundamentach intelektualnych. Reynolds stawia na takim wspólnym mianowniku między innymi Chino Amobiego, Lee Gamble’a, Holly Herndon, Jam City. Zarysowuje też grubą kreską kontrast między tym, co dzieje się obecnie, a twórcami z lat 90. jak Aphex Twin czy Luke Vibert. Taki wybiórczy dobór przykładów pozwala mu twierdzić, że mamy teraz do czynienia z faktycznie nowym zjawiskiem. Jednak łatwo można by znaleźć argumenty na obalenie tej tezy – by przypomnieć wytwórnię Mille Plateaux, tzw. „Deleuze Unit” z Sub Rosy (m.in. David Shea, Scanner, Robert Hampson) czy Matmos, przy którego opisywaniu lata temu Reynolds użył zresztą terminu conceptronica. Ryzykowna wydaje się też diagnoza, że zaangażowanie polityczne muzyki elektronicznej jest czymś nowym (tu można by wspomnieć choćby ruch nielegalnych imprez wywodzący się z rave’ów). Ciekawe są natomiast spostrzeżenia dotyczące roli i znaczenia festiwali (tak, Unsound jest wspomniany) dla tej nowej tendencji, zwłaszcza w kontekście tego, co określone jest jako experience economy.

https://pitchfork.com/features/article/2010s-rise-of-conceptronica-electronic-music/

6.

I jeszcze jeden fragment nadchodzącej książki – tym razem Henry Cow: The World Is a Problem Benjamina Piekuta na temat formacji Henry Cow. We fragmencie opublikowanym na stronie „Literary Hub” Piekut skupia się na znaczeniu muzyki eksperymentalnej po wojnie dla skomplikowania, zatarcia i pomieszania relacji miedzy muzyką, kulturą wysoką oraz niską, doprowadzając równolegle również do „kreolizacji” kultury Zachodu. Zarysowany kontekst dla działalności Henry Cow dotyka nie tylko różnych odcieni jazzu, ale też sceny noise’u oraz różnych nurtów rocka.

https://lithub.com/rock-pop-and-the-development-of-avant-garde-music-after-world-war-ii/.

7.

Na koniec świetny odcinek nadawanego na falach Cashmere Radio podkastu How to Tell a Sound, w którym Ted Gordon przybliża krótką, ledwie 4-letnią, ale brzemienną w skutkach historię legendarnego San Francisco Tape Music Center. Założone w 1962 roku przez Mortona Subotnicka i Ramona Sendera (a także pod duchowym matronatem Pauline Oliveros, przebywającej w tym czasie w Holandii), studio szybko stało się ośrodkiem eksperymentalnej muzyki elektronicznej, choć zarówno różnorakie założenia i metody pracy kompozytorów, brak instytucjonalnego zakorzenienia (do 1966, czyli wchłonięcia przez Mills College, nota bene oznaczającego rychłe rozwiązanie pierwotnego studia), jak i chybotliwy grunt finansowy skłaniają Gordona do ujęcia TMC w ramach metafory dyfrakcji (wywiedzionej od Karen Barad i Donny Haraway). Nie przeszkadza mu to jednak we wskazaniu spuścizny łączącej zaangażowanych w to miejsce twórców, do której zalicza np. paradygmat tworzenia muzyki (pracy z taśmą) wykraczającego poza specjalizację kompozytorską (wczesne eksperymenty Dona Buchli) czy ujęcie muzyki jako pracy ze studiem (obecne szczególnie u Subotnicka, m.in. w jego Silver Apples of the Moon). Opowieść obfituje tak w szczegóły techniczne (wgląd w metodę feedbacku u Oliveros, protosyntezatory Buchli), jak i anegdoty związane z prowadzeniem niezależnego studia muzycznego.

https://cashmereradio.com/episode/how-to-tell-a-sound-8-sf-tape-music-center-special-w-ted-gordon-eve-essex/?fbclid=IwAR2zOUC6veyOtPkIhGcajWR8fFmi35Bxm2tpqPB-hiNyrlV4ZPzWVYDLwTA

 

(am, jam, jz, ng, pt)