Na bieżąco

Prasówka 19.08.2019

Zapraszamy do nowej odsłony naszej cyklicznej rubryki, w której prezentujemy najciekawsze znalezione przez nas w internecie teksty dotyczące muzyki współczesnej oraz sound studies.

Redakcja / 19 Sie 2019

1.

Pisaliśmy niedawno na profilu o śmierci amerykańskiego kompozytora Bena Johnstona – czeladnika Harry’ego Partcha, badacza stroju naturalnego i mikrotonowości – a teraz można nadrobić (nie)znajomość jego muzyki dzięki czułemu wspomnieniu Kyle’a Ganna, niestrudzonego kronikarza i propagatora nurtu. Na stronie nmbx.newmusicusa.org zaczyna swój tekst od pierwszego spotkania ze zmarłym, wykładającym wówczas w Oberlin przy okazji premiery swojego IV kwartetu smyczkowego „The Amazing Grace”, w którym tytułowy amerykański hymn religijny poddany jest kunsztownemu opracowaniu w polirytmicznych nałożeniach i 22-tonowej skali. Gann w tym połączeniu dotąd rozdzielnych wartości, tradycji i awangard, rdzeń twórczości Johnstona, którego nazywa „populistycznym wizjonerem” i u którego odbył w swoim czasie postdoktoranckie studia, zaprzyjaźniając się z tym osobliwym człowiekiem. To wspomnienie wykracza poza zwykły opis twórczości właśnie poprzez rzadko lub niemal nigdy nie opisywane cechy charakteru kompozytora, jego miesiące praktyk u Partcha (wspaniała fotka z czasów tuż przed śmiercią tego ostatniego poniżej), poszukiwań poszerzonego sensu konsonansu i dysonansu na całej rozciągłości szeregu harmonicznego. Tym, co odróżniało Johnsona od innych kompozytorów mikrotonowych, było to, że nigdy nie zerwał z tonalną tradycją, tylko widział ją w szerszym kontekście, podobnie jak przywoływane cytaty z muzyki ludowej lub religijnej, grane w osobliwych… naturalnych strojach. Kawałek fascynującej historii muzyki XX wieku, opisany ognistym językiem.

https://nmbx.newmusicusa.org/from-folk-song-to-the-outer-limits-of-harmony-remembering-ben-johnston-1926-2019

Ben Johnston, Harry Partch (1974)

2.

Na łamach „Dwutygodnika” ukazał się kolejny tekst przypominający postać zmarłego niedawno Bogusława Schaeffera, tym razem z perspektywy teatrologicznej i w formie rozmowy przeprowadzonej przez Katarzynę Niedurną z Janem Peszkiem. Aktor opowiada przede wszystkim o współpracy legendarnego zespołu MW2 z Schaefferem, zwłaszcza przy wystawieniu pierwszego polskiego teatru instrumentalnego TIS MW2. Peszek wspomina próby, wyjazdy, charakter pracy z artystą, jego koncepcję aktora instrumentalnego, a także to, jak postawa i pomysły kompozytora wpłynęły na ukształtowanie jego aktorskiej osobowości i jak zyskał przydomek „aktora, który zagra wszystko”. Przytacza przy tym kilka anegdot i osobistych historii kontaktu z Schaefferem, próbując przybliżyć jego postać zarówno jako oryginalnego artysty, jak i ciepłego, opiekuńczego człowieka.

https://www.dwutygodnik.com/artykul/8399-rozrabiaka-czystej-krwi-artysta.html

3.

Na przełomie lipca i sierpnia w stołecznym CSW w ramach serii Project Room swoją wystawę Obcowanie. Studium ciśnień przygotował Jan Moszumański-Kotwica, z którym dla „Szumu” (pozdrawiamy!) rozmawiała Marta Czyż. Nazwisko w kręgu muzyki akademickiej może budzić pewne skojarzenia, i jak się okazuje, nie są one przypadkowe, niemniej artysta uciekł z opresyjnego szkolnictwa muzycznego w wieku nastoletnim, by wybrać ASP w Krakowie i Oslo. Po wielu konceptualnych pracach zaczął z coraz większym upodobaniem pracować z dźwiękiem, a konkretnie z szumem, inspirując się tak metalem, jak field recordingiem i soundtrackami. Odkrywszy, jak ciekawe efekty wywołuje niezabezpieczenie mikrofonu przed podmuchami wiatru, Moszumański-Kotwica zaczął eksperymentować z graniem na turbinie wiatrowej, która stała się następnie fundamentem duetu Death Wind. Na wernisażu wystawy w Warszawie ponownie wystąpił z perkusją live, natomiast w środku można było zobaczyć filmy z wiatrem i tornadem w roli głównej (w tym osobliwy anty-muzak oraz monolog z offu), przy czym kontekstów interpretacyjnych dostarcza zmiana klimatyczna oraz populistyczna polityka. Wywiad kończy się intrygującymi wypowiedziami artysty na temat kręconego właśnie dokumentalnego filmu z festiwalu Nyege Nyege w Ugandzie, o którym już tu nieraz pisaliśmy.

https://magazynszum.pl/czlowiek-grajacy-na-wietrze-rozmowa-z-janem-moszumanskim-kotwica

4.

Argentyńska formacja Reynols to dla wielu legendarny, trudny do zaklasyfikowana, konceptualno-noise’owy zespół. To również znakomity przykład w kontekście toczących się aktualnie dyskusji (zob. punkt 11) na to, że muzyka eksperymentalna nie musi być ableistyczna – frontmanem i „duchowym przywódcą” zespołu jest perkusista Miguel Tomasin, mający zespół Downa. W czerwcu zespół zagrał pierwszy koncert w (mniej więcej) pełnym składzie od roku 2003, w lutym ukazała się sześciopłytowa (!) składanka nagrania z 25 lat działalności grupy. Wszystko to stało się punktem wyjścia dla rozmowy, jaką Hernan Muleiro przeprowadził dla „The Wire” z Tomasinem oraz Alanem Courtisem i Robem Conlazlo. O spotkaniach z Pauline Olivieros i współpracy z Acid Mothers Temple (w planach jest nowe wspólne wydawnictwo), tradycjach muzyki eksperymentalnej w Argentynie, pobocznych projektach. Tomasin wpuszcza nieco Muleiro w swój świat, opowiadając m.in. o muzyce, jakiej słucha, zapraszając do zespołu Ringo Starra i tłumacząc, czemu nie występuje na zagranicznych koncertach formacji.

https://www.thewire.co.uk/in-writing/interviews/reynols-interview

5.

Werner Hatter na łamach „Quietusa” wzywa (słusznie!) do stworzenia narracji, która opisze francuski underground muzyczny lat 70. Hatter poszukuje ram, które umożliwiłyby stworzenie opowieści o „francuskim krautrocku” – interesują go więc eksperymenty na obrzeżach muzyki popularnej, prowadzone poza kontekstem akademii. Wychodząc od formacyjnego doświadczenia roku 1968 we Francji, Hatter kładzie nacisk na przepracowywanie tradycji muzyki konkretnej – a także innych tendencji w muzyce komponowanej lat 60./70.: od minimalizmu i spektralizmu po improwizację – oraz futuryzmu związanego z nowymi muzycznymi wynalazkami i brzmieniami. A więc inspiracja kręgami akademickimi, na czele z wybraną główną, rodzimą tendencją oraz impuls w postaci „Kosmische Music”. Przy takim rozłożeniu akcentów na dalszy plan schodzi np. najczęściej opisywana współcześnie Magma, zaś centralne miejsce zajmuje formacja Heldon. Zaproponowana rama z pewnością jest niepełna, nie chwyta do końca specyfiki francuskiego undergroundu dekady (gdzie np. miejsce na eksperymenty z tradycją chanson?), niemniej stanowi ciekawe wprowadzenie do dyskusji, która powinna była się odbyć dobre 20 lat temu.

https://thequietus.com/articles/26936-french-underground-music-1970s

6.

O Shelter Press przy okazji wywiadów z Félicią Atkinson przy okazji jej ostatniego wydawnictwa The Flower and The Vessel i przy okazji występów w Polsce trochę już ostatnio pisaliśmy (zob. punkt 4), ale po sobotnim misterium w budynku sokołowskiego sanatorium aż się prosi o dokładkę. „Bandcamp Daily” opublikowało krótki przewodnik po „przystani muzyki eksperymentalnej”. I choć już w pierwszym zdaniu Shannon Nico Shreibak powiela stereotyp błędnie łączący Atkinson z ASMR, zamiast się zrażać, lepiej dać nura w gęstwinę linków tworzących jeden z coraz bardziej kanonicznych zakątków współczesnego eksperymentu: od monolitycznych, noise’owych pejzaży Pete’a Swansona przez oziębłe drony Stephena O’Malleya po zahaczający o downtempo i drumfunk avant-jazz Eliego Keszlera. 

https://daily.bandcamp.com/2019/08/15/shelter-press-label-profile/

7.

Złośliwi powiedzieliby, że sound studies doczekały się lajfstajlowego zwrotu, ale nas rosnąca popularność spacerów dźwiękowych niezmiennie cieszy. Podbija ją cykl Soundwalking While People of Colour na blogu „Sounding Out”, przedstawiający różne możliwości stojące za „spacerologią” i krytycznym dźwiękowym flaneryzmem, takie jak np. określenie stosunków dominacji i zależności w przestrzeni publicznej czy w systemie produkcji wiedzy. A że ostatnio ciągnie nas do rozszerzania formuły spaceru dźwiękowego (nieskromnie przypominamy symulację VR Gustawa Gliwińskiego na naszej wystawie na Jazdowie, pozdrawiamy też Petera Ablingera i niedzielnych świadków Weiss Weisslich 11te podczas sokołowskiego Sanatorium Dźwięku), nie mogliśmy pominąć milczeniem najnowszej odsłony cyklu. Omawiany w niej Flâneuse>La caminanta Amandy Gutiérrez to projekt spaceru w wirtualnej rzeczywistości stworzonego za pomocą kamery 360°, prowadzący ścieżkami czterech niebiałych kobiet w Mexico City, Abu Dhabi, na Manhattanie i Brooklynie. Soundscape w tym ujęciu staje się swoistym studium psychogeografii, ale artystka – za Lauren Elkin – nie ucieka od krytyki samej figury flanera, tradycyjnie obnażającej nierówności i wykluczenie (m.in. kobiet) z przestrzeni miejskiej. Porównania do Ameryki Łacińskiej borykającej się z największym kobietobójstwem na świecie byłyby w tym miejscu nadużyciem, ale wszak nawet w języku polskim wyrazy upodmiotowujące kobietę w podróży (spacerowiczka, pielgrzymka, pątniczka, wędrowczyni…) występują tyleż rzadko, co konotują zagrożenie. Mimo że od powołania World Soundscape Project minie niedługo pół wieku, z całą mocą stwierdzamy więc, że pojemna metafora „strojenia świata” wciąż nie traci na aktualności.

https://soundstudiesblog.com/2019/08/12/flaneusela-caminanta

 

8.

O politycznym wymiarze i transformacyjnym potencjale dźwięku w przestrzeni miejskiej, kontynuując kluczowe wątki z zeszłorocznych publikacji Brandona La Belle (Sonic Agency) i Salomé Voegelin (The Political Possibility of Sound), opowiadają twórcy jednego z ciekawszych podcastów tych wakacji, The Field Recording Show. Pierwsza część nowego odcinka poświęcona jest perspektywie etnograficznej na przykładzie książki Bangkok is Ringing Bena Tausiga, w której badanie audiosfery protestów w stolicy Tajlandii w 2010 roku staje się dla autora metodą opisu alternatywnej politycznej utopii. Tausig również podkreśla granice spaceru dźwiękowego – ciasne, wytyczone w odgórny, niedemokratyczny sposób z jednej strony, a z drugiej, jak w przypadku rzadko którego medium, pozwalające na entropię i wyłomy – u nasady obalając mit dotyczący „apolityczności” muzyki i dźwięku. Etnomuzykolog przywołuje sytuację zbiorowego wyśpiewania pieśni doskonale uchwytnej na nagraniach, a jednak w wyniku świadomej decyzji nieamplifikowanej przez samych demonstrantów – pozwalającej ukazać zgromadzenie jako pokojową i zjednoczoną siłę polityczną mówiącą głosem „zwykłych, małych ludzi”. Komentuje też kwestię etyczności field recordingu, wyrażając sąd dość oględny, ale dopuszczający sytuacje włączenia rekordera bez zgody w przypadku, gdy nagrywana osoba znajduje się w pozycji władzy. Naukowe wykorzystanie field recordingu skontrastowane jest z podejściem bardziej artystycznym, reprezentowanym w drugiej części przez Camillę Hannan. Pochodząca z Australii artystka opowiada o swoim dokumencie o historii radia w Papui Nowej Gwinei, 800 Words for Rain, zamówionym przez australijską stację ABC RN, i problematyczności nagrywania w przestrzeni byłej kolonii.

(am, mp, jt, jz)