Na bieżąco

Prasówka 20.01.2020

Zapraszamy do nowej odsłony naszej cyklicznej rubryki, w której prezentujemy najciekawsze znalezione przez nas w internecie teksty dotyczące muzyki współczesnej oraz sound studies.

Redakcja / 20 styczeń 2020

1.

Zaczynamy tradycyjnie od występów gościnnych. Tym razem obrodziło, gdyż na sam koniec zeszłego roku dwutygodnik.com dorzucił dwa kompozytorskie portrety autorstwa naszych redaktorów. Wioleta Żochowska opisuje społecznie zaangażowane opery Kasi Głowickiej, z którą rozmowa ukazała się w naszym numerze 22. Autorka skupia się na jej wspólnych projektach z nominowanym ostatnio do paszportów „Polityki” Krystianem Ladą, a zwłaszcza Unknown, I Live with You, które będzie miało swoją polską premierę już za dwa tygodnie podczas krakowskiego festiwalu Opera Rara. Podstawą libretta są tu wiersze afgańskich kobiet i ten emancypacyjno-genderowy wątek przewija się także w omówieniu pozostałych dzieł Głowickiej, przy czym istotną rolę pełnią cytaty z rozmowy przeprowadzonej przez red. Żochowską (ale sporo także o tradycji, słowie, śpiewie, głosie i elektronice). Jeśli pozostajemy przy podziale płciowym, to męską parę tworzą w tej tanecznej figurze Jan Topolski wraz z kompozytorem Pawłem Malinowskim (wywiad na naszej stronie tutaj). W tym tekście wyróżnione miejsce zajmują z kolei utwory Robotron Dziś wydaje mi się, że jest lepiej oraz tematy kampu, ironii, nostalgii i filmowości. Red. Topolski jak zwykle cytuje obficie fragmenty glissandowego wywiadu i kreśli ładną laurkę, ale przy okazji zahacza o wątek pamięci indywidualnej i kolektywnej, tak istotny u krakowskiego kompozytora.

www.dwutygodnik.com/artykul/8663-kompozytorka-z-misja.html

www.dwutygodnik.com/artykul/8660-muzyka-21-pawel-malinowski.html

 

2.

Poniekąd występy gościnne, ciąg dalszy: znana z naszych łamów Kasia Jaroch (wywiad z Beniovską) opisuje tym razem w „Krytyce Politycznej”  również znaną z naszego numeru 30 inicjatywę Easterndaze i jej kolejną festiwalową odsłonę w Berlinie. Wśród jej głównych bohaterów wymienia  rapera Tommy’ego Casha z Estonii i działającą w tym kraju wytwórnię Serious Serious, rumuński kolektyw PARADAIZ oraz białoruski Mechta. Jaroch zwraca uwagę na coraz modniejszą estetykę post-soviet, nierzadko kontrowersyjne mieszanie stylów (w tym mniejszości etnicznych i wyraźnie kampowym posmaku) oraz potencjał oporu tkwiący w muzyce niezależnej. Naturalną lekturą na uzupełnienie jest kolejne zestawienie artystów z dawnego ZSRR, tym razem przez Mariję Ustimenko na łamach „Resent Advisor”, nawet jeśli zaczyna się wszystko od przypomnienia podstawowych faktów historycznych. Potem autorka idzie śladami unsoundowej eksploracji sceny centralno-azjatyckiej oraz zakaukaskiej po to, by przejść do własnych typów, wśród których uwagę zwraca punkowo-rave’owa muzyka Jaroški z Litwy, minimalowy set DJ-a Kebato (współzałożyciela festiwalu Stihia) rozegrany na taszkienckim bazarze czy ponoć pierwsza elektroniczka z Gruzji, czyli Natalie Beridze. Dobry soundtrack przed planowaniem wyjazdu na Wschód.

www.residentadvisor.net/features/3585


https://krytykapolityczna.pl/kultura/muzyka/easterndaze-berlin-festiwal-europa-wschodnia/.

Serious Serious, fot. Lola Banet

 

3.

Moda na podcasty trwa w najlepsze, może zatem czas też na renesans słuchowisk?
W naszym trzecim występie gościnnym John Beauchamp na łamach culture.pl pod lupę bierze najciekawsze polskie produkcje dźwiękowe od czasów dinozaurów do drugiej dekady XXI wieku. Okazuje się, że zjawisko jest tak bardzo zróżnicowane, że szczególnie w ostatnich latach wymyka się definicjom. W szukaniu przykładów na tę różnorodność pomagają Johnowi Krzysztof Sielicki, Patryk Lichota i Weronika Stencel. Jest tu trochę historii, wiele znanych nazwisk (wiedzieliście, że reżyserią słuchowisk zajmował się sam Andrzej Żuławski?) i jeszcze więcej arcyciekawych audycji do przesłuchania, a czasem
i obejrzenia.

https://culture.pl/pl/artykul/slyszymy-sie-nieznane-kierunki-polskich-sluchowisk

 

4.

Irlandia Północna po trzech latach zawieszenia wybrała rząd, więc korzystamy z okazji, by wraz z Danielem Wrayem z „The Guardiana” zgłębić się w audiosferę czasów The Troubles. Tekst krótki, ale jakże świetna lektura przed posiedzeniem jakiejś komisji kultury (nie tylko w Irlandii!). Wyręczająca w odpowiedzi na pytanie, po co właściwie potrzebujemy tej kultury klubowej. O znaczeniu rave’ów ponad religijnymi podziałami i młodej sceny house’owej pokojowo tłumiącej siły paramilitarne na parkiecie opowiadają David Holmes i Iain McCready, duet spiritus movens belfaskich klubów u progu lat 90., w tym acid house’owych imprez pod szyldem Sugar Sweet. To także za ich sprawą w mrocznym dla Irlandii okresie w Belfaście wystąpił Orbital, co uhonorował w tytule jednego ze swych popularniejszych utworów. W wydanej dwa lata temu książce Trouble Songs. Music and Confict in Nothern Ireland Stuarta Bailie’a temat muzyki klubowej zajmuje tylko trzy strony, sprowadzony zresztą do powyższej anegdoty wokół występu braci Harthnoll. A przecież wątek klubu jako trzeciego miejsca wobec konfliktów społecznych domaga się dziś analizy pogłębionej i – jak zdaje się potwierdzać pełen zwrotów początek roku – niestety coraz pilniejszej.

https://www.theguardian.com/music/2020/jan/01/sugar-sweet-rave-united-belfast-david-holmes-iain-mccready

 

5.

Zakończenia roku prowokują zawsze jakieś podsumowania i refleksje, a co dopiero, gdy kończy nam się jedna, a zaczyna kolejna dekada. I chociaż ściślej rzecz ujmując, zmiana dziesięcioleci wcale nie wypada nam w tym roku, to właśnie teraz powstało wiele tłustych zestawień i rankingów. Także tych patrzących w przyszłość, jak prognoza redaktora naczelnego portalu screenagers.pl. Ale nawet on swoje futurologiczne wizje rozpoczyna od retrospekcji i przywołania tekstu Bartka Chacińskiego, który w 2000 roku dla ,,Machiny” wywróżył to, jak muzyka będzie wyglądać w początkach nowego stulecia. No i ,,wykrakał”: koniec rocka jako synonimu buntu, muzykę przerywaną reklamami. Pozostaje domniemywać, czy za 10 lat równie trafne okażą się przewidywania Małeckiego… tylko czy o to naprawdę się rozchodzi? Można odnieść wrażenie, że pomimo proroczego nastroju, autor w przeważającej mierze podsumowuje najważniejsze jego zdaniem wydarzenia minione i zastanawia się nad ich skutkami oraz stwierdza jakie trendy kreują nasze teraz. To, co widzi w przyszłości, to raczej tylko ich dalsza eskalacja – dopiero pod koniec tekstu Małecki zaznacza, że może wydarzy się coś, co zupełnie odwróci bieg historii. A zatem pozostaje nam czekać na cud. Wypatrując punktu zwrotnego, będziemy zaś mielić wciąż to samo w coraz bardziej płynną rzeczywistość. Brzmi to tak, jakbyśmy ponownie ogłosili fin-de-siècle. Czy jutra naprawdę już nie będzie?

http://czaskultury.pl/czytanki/przewidujac-nieprzewidywalne-prognozy-muzyczne-na-najblizsze-lata/

 

6.

Kate Lindsey jako Orlando, fot. Ricordi

Wśród tradycyjnego repertuaru operowego, zdominowanego przez męskich kompozytorów oraz  stereotypowo kobiece bohaterki romantyczne i kobiece, na scenie wiedeńskiej Staatsoper pojawił się wyłom. Mowa tu o operze Orlando Olgi Neuwirth, która swoją premierę miała 8 grudnia 2019 roku. Dzieło to, oparte na powieści Virginii Woolf pod tym samym tytułem, eksploruje tematykę transgenderyzmu, transseksualizmu, neutralności płciowej, patriarchatu, wykorzystywania seksualnego, a także nacjonalizmu, wojny czy szeroko pojętej polityki. Jak można się spodziewać, opera wywołała mieszane reakcje, zarówno wśród publiczności, jak i krytyków. Często chwalona za muzykę, krytykowana za nadmiar sloganów i, w pewnych momentach, niezgrabność libretta, przez większość została oceniona jest jako przełom, chociażby ze względu na fakt, że jest pierwszą (nieprzeznaczoną dla dzieci) operą skomponowaną dla austriackiej instytucji przez kobietę. Choć premiera dzieła miała miejsce już ponad miesiąc temu, nie ustaje związany z nią medialny szum: ostatnio pojawiła się informacja, jakoby kompozytorka miała zostać oskarżona przez właścicieli praw autorskich o „degradację” zapożyczonego utworu Thank you for this good morning Martina Gottharda Schneidera. Umieszczenie tego protestanckiego hymnu w kontekście problemu wykorzystywania seksualnego dzieci miało być niezgodne z wizją autora i spadkobierców i uznane za jej karykaturalne wypaczenie. Neuwirth podobno została zmuszona do wykluczenia owego fragmentu ze wszystkich przyszłych przedstawień Orlanda, choć te pogłoski wciąż zdają się być niepotwierdzone.

https://www.newyorker.com/magazine/2020/01/06/opera-against-the-patriarchy

https://www.nytimes.com/2019/12/09/arts/music/orlando-vienna-opera-review.html

https://www.theguardian.com/music/2019/dec/14/orlando-vienna-state-opera-review-olga-neuwirth-world-premiere-virginia-woolf

https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/kultura/1935784,1,kto-sie-boi-olgi-neuwirth-orlando-w-wiedniu-budzi-emocje.read

https://en24.news/2020/01/thank-you-for-this-good-morning-has-to-be-deleted-from-the-opera.html

https://slippedisc.com/2020/01/composer-is-ordered-to-remove-degraded-song-from-her-opera

https://qlorgnette.wordpress.com/2019/12/18/review-drinking-my-tea-neuwirths-orlando-at-vienna-staatsoper

 

7.

Z satysfakcją odnotowujemy liczebną przewagę polskich czasopism w aktualnej prasówce, którą kończymy istną wisienką na torcie, bo w końcu tytułem pochylającym się nad muzyką raczej od święta. W „Nowym Obywatelu” krytyczny głos na temat działalności Warner związanej z serią Polish Jazz (wznowioną i kontynuowaną po zakupie Polskich Nagrań) zabrał Maciej Łata. Wychodząc od dyskusyjnego odrzucenia płyty Polska Power of the Horns, dziennikarz sięga po bardziej znamienny przykład: głośną inbę (grzech nie nazwać rzeczy po imieniu) wokół „znaku towarowego” (niezastrzeżonego w momencie wydania!) użytego w tytule kasety Lounge Ryszards, czyli wydanej w Szarej Renecie Polish Jazz vol. 420 (polski niezal dziękuje za efekt Streisand). Stąd już droga prosta wiedzie do pytania o pułapki przejmowania dziedzictwa kulturalnego przez podmioty zagraniczne lub szerzej – prywatne. Ciekawsza jednak niż snuta przez Łatę utopijna wizja hipotetycznego programu z budżetu państwa nad marką Polish Jazz wydaje się konkluzja o potrzebie wywierania nacisku na hegemonów dzisiejszego rynku muzycznego, w którym wytwórni o nakładzie 50 kaset na obronę pozostają tylko śmieszne obrazki. Kto na rzecznika rodzimego eksperymentu? Wypisujcie kandydatów.

https://nowyobywatel.pl/2020/01/15/polish-jazz-po-latach-czyli-dlaczego-warto-wymagac-wiecej

 

Zebrali: ng, mh, mk, jt, at, jz