Prasówka 23.10.2017

Redakcja / 23 Paź 2017

Zapraszamy do nowej odsłony naszej cyklicznej  rubryki, w której prezentujemy najciekawsze znalezione przez nas w internecie teksty dotyczące muzyki współczesnej oraz sound studies. Tym razem w edycji spod znaku historii oraz obrzeży muzyki popularnej.

1.

Najważniejszy tekst w zeszłym tygodniu w polskich mediach dotyczacy muzyki to krótka rozmowa Anny Krawczyk, występującej jako  Anja Kraft, z Rafałem Krause na temat seksizmu w środowisku muzyki elektronicznej w Polsce. Rozmowa umieszczona jest w konteście niedawnej akcji „metoo” / „jateż” oraz serii oskarżeń różnych przedstawicieli muzyki klubowej o przestępstwa seksualne. Kraft opowiada o swoim doświadczeniu funkcjonowania w środowisku muzyki klubowej – o obszarach dyskryminacji oraz próbach zmiany środowiska przez inicjatywy takie jak kolektyw electrified, do którego należy.

http://www.fpiec.pl/post/2017/10/18/anjakraftkobietjestmniewjwypowia

2.

Piotr Tkacz przygląda się w dwutygodniku zakończonej niedawno edycji krakowskiego Unsoundu, chwaląc szereg występów oraz dzienny program dyskusji, lecz również punktując różne niedociagnięcia i wewnętrzne sprzeczności tegorocznej edycji. Co znamienne, w relacji tej dominują kobiety – od Moor Mother, poprzez Pharmakon, Siksę, a także VTSS, aż po Nkisi. Z tekstu wyłania się festiwal na rozdrożu, którego rozwój generuje nowe wyzwania. Tkacz  widzi odpowiedź na te wyzwania w dalszym przekraczaniu barier koncertowych konwencji i głębszym zwrocie w kierunku sound studies oraz ekologii akustycznej.

http://www.dwutygodnik.com/artykul/7423-mroczna-ekologia.html

3.

Również w dwutygodniku Borys Dejnarowicz w obszernym tekście pisze o najnowszej płycie Ariela Pinka Dedicated to Bobby Jameson, umieszczając ją w kontekście wcześniejszych etapów jego kariery i sugerując, jeśli nie nowe otwarcie, to przynajmniej wyraźne pogmatwanie dotychczasowych narracji na temat twórczości Pinka. Aż chciałoby się, żeby ten tekst był dłuższy i zaproponował odpowiedzi na parę pytań: czy Pink wciąż uprawia „hauntologię” ? Jak postać Bobby’ego Jamesona ma się do Ricka Wildera z zespołu Mau Mau, którego Pink przywołał na poprzednim albumie?

http://www.dwutygodnik.com/artykul/7418-wariat-w-archiwum.html

4.

Tymczasem Simon Reynolds (którego Borys Dejnarowicz wprost przywołuje w powyższej recenzji) publikuje rocznicowy tekst poświęcony reedycji The Queen Is Dead The Smiths. Reynolds podkreśla jak bardzo przez lata zmieniła się percepcja The Smiths, którzy dopiero z biegiem czasu zostali uznani, za kluczowy brytyjski zespół lat 80., podczas gdy w swoim czasie nigdy nie zdobyli statusu The Beatles, czy The Rolling Stones. Trzeba zresztą przyznać, ze twierdzenia Morriseya o spisku medialnej ciszy wokół The Queen Is Dead przytaczane przez Reynoldsa brzmią zaskakująco znajomo – wszyscy, którzy śledzą jego późniejszą karierę zdążyli się przyzwyczaić do tego typu wypowiedzi. Autor Podrzyj, wyrzuć, zacznij jeszcze raz analizuje zresztą obszernie autotematyczne wątki The Queen Is Dead, analizując dążenia Morriseya do tego, by stworzyć swoisty sequel do debiutu Sex Pistols oraz zająć centralne miejsce na mapie brytyjskiej muzyki popularnej.

https://pitchfork.com/reviews/albums/the-smiths-the-queen-is-dead/

5.

Skoro już jesteśmy przy Sex Pistols: David Chiu przypomina dla Quietusa (mocno zmitologizowaną) historię konfrontacji między Sidem Viciousem oraz Freddim Mercurym podczas równoległych sesji nagraniowych do Never Mind The Bollocks, Here’s The Sex Pistols oraz News Of The World Queen. 40 rocznica wydania albumu Queen to dla Chiu pretekst do szerszego, historycznego spojrzenia na to, w jaki sposób gwiazdy brytyjskiej muzyki gitarowej zareagowały na / dostosowały się do nowego kulturowego krajobrazu w obliczu triumfalnego pochodu punku. Chiu przywołuje szereg wielokrotnie omawianych punktów stycznych między Queen i Sex Pistols, które można przełożyć na związek między rockowym mainstreamem drugiej połowy lat 70.oraz hardrockowo-glammowymi korzeniami punku. Tekst to w gruncie rzeczy opowieść o zderzeniu dwóch kulturowych formacji w historii brytyjskiej muzyki popularnej i szerzej – kultury popularnej lat 70.

http://thequietus.com/articles/23392-queen-news-of-the-world-review-anniversary-brian-may-interview

6.

Pozostając częściowo w drugiej połowie lat 70.: Sonny Meijer przywołuje dla Strange Sounds From Beyond postać Kerry’ego Leimera, tworcy muzyki elektronicznej ze Seattle, wydającego w latach 1979–1983 albumy inspirowane eksperymentami z muzyką repetytywną na przecięciu minimalizmu, krautrocka, ze szczególnym uwzględnieniem twórczości Briana Eno (zwłaszcza No Pussyfooting nagranego z Robertem Frippem). Meijer opowiada o tym, jak Leimer już w dzieciństwie eksperymentował z kasetami, wysyłajac taśmy zamiast pocztówek do części swojej rodziny (rodzice Leimera wyemigrowali do USA z Austrii podczas II Wojny Światowej). Leimer wydawał albumy w założonej przez siebie wytwórni Palace of Lights, która zamknął w 1983 – po prostu nie był w stnaie pogodzić prowadzenia jej ze swoja pracą zarobkową – aby reaktywować w roku 2000. W nowym wieku Leimer powrócił do tworzenia muzyki, reedycjom jego albumów towarzyszą nowe projekty i nowe wydawnictwa.

http://strangesoundsfrombeyond.com/magazineitem/strange-tendrils-k-leimer/

7.

Przesuwając się dalej na obrzeża muzyki popularnej: Ian McQuaid rozmawia dla The Ransom Note z Davidem „Mr Bongo” Buttle o przygotowanej przezeń kompilacji The Original Sound of Burkina Faso, dokumentującej rozwój afrobeatu w państwie, w którym ze względu na brak zainteresowania wielkich wytwórni wyjatkowo ważne były lokalne sceny i środowiska. Kompilacja w zamierzeniu ma ukazać zróżnicowany pejzaż różnych wariantów afrobeatu, być może nawet dalszych od europejskich wpływów niż twórczość z ościennych państw. Premiera na poczatku listopada.

http://www.theransomnote.com/music/interviews/freedom-beat-digging-out-the-the-afrobeat-rarities-of-70s-burkina-faso/

8.

Na koniec tekst Pawła Klimczaka dla Electronic Beats: niby o ostatnich albumach Keleli i Four Teta, ale tak naprawdę o współczesnych standardach krytyki muzycznej i zagrożeniach dla niej ze strony napierającego marketingu i pr-u. O prawie do recenzji nieentuzjastycznych i zniuansowanych – zawodu poprawnością oraz o walce o utrzymywanie wysokich oczekiwań względem twórców hołubionych. Co ciekawe, tekst został opatrzony odredakcyjnym komentarzem, iż redakcja – w przeciwieństwie do autora – uważa, że obie płyty są wspaniałe. Ironia, czy właśnie opisywana przez Klimczaka granica dyskursu? A może jednak chwyt autora?

http://www.electronicbeats.pl/zawod-nowy-album/

(am)