Paul F Godley, 1920
Na bieżąco

Prasówka 29.06.2021

Zapraszamy do nowej odsłony naszej cyklicznej rubryki, w której prezentujemy najciekawsze znalezione przez nas w internecie teksty dotyczące muzyki współczesnej oraz sound studies.

Redakcja / 29 czerwiec 2021

1.

Zachęcając do pochylenia się nad audio papers, poświęconym #ekologiidźwiękowej, które pojawią się u nas już za niedługo, uwadze polecamy tekst opublikowany na internetowych łamach „Przekroju”. Gdy szukamy ciszy, spokoju, bardzo często uciekamy z zatłoczonych, głośnych aglomeracji miejskich „nad wodę” niezależnie od tego, czy jest jezioro, rzeka, morze, ocean. W tym miejscu można zadać sobie pytanie, czy aby na pewno tam znajdujemy ciszę ? Katarzyna Rodacka, autorka tekstu, wyjaśnia. „Podwodna cisza to tylko złudzenie, w które ludzie wierzyli przez wieki, nie umiejąc nagrać, zmierzyć ani nawet usłyszeć tego, jak komunikują się ze sobą morskie zwierzęta”. Dziś wszystko się zmienia, dzięki hydrofonom, które przetwarzają podwodne dźwięki na te, słyszalne dla nas. Autorka zwraca uwagę jednak na wszechobecny problem, jakim jest hałas, ale ten wywoływany przez człowieka. Utrudniona echolokacja czy zmiana częstotliwości wielorybich odgłosów to tylko niektóre z efektów wykorzystywania jakże powszechnych środków wodnego transportu. Czy zatem nasza działalność musi być aż tak szkodliwa dla hydrosfery ? Na szczęście, jak pisze Rodacka, nawet zwykli konsumenci mogą przyczynić się do zmniejszenia podwodnego hałasu. Zatem wszystko w naszych rękach. (ng)

Podwodny, śmiertelny hałas

 

2.

Lawrence English (artysta, kompozytor oraz dyrektor labelu Room40) w The Wire przygląda się falom radiowym krótkiej częstotliwości (i zachwyca ich urokiem). 100 lat temu pierwsze fale radiowe przebiły się przez atmosferę i zmaterializowały po drugiej stronie Atlantyku, wykorzystując nowatorską metodę polegająca na odbijaniu się sygnałów radiowych od jonosfery (naładowanej elektrycznie górnej warstwy atmosfery ziemskiej), co znacznie rozszerzyło zasięg transmisji sygnału radiowego. Technika ta była chętnie wykorzystywana zarówno przez podmioty komercyjne, jak i grupy krótkofalarskie (ang. ham radio). Wyjątkowo duży nacisk (a wraz z nim pieniądze) został położony na fale AM (średnia częstotliwość) oraz FM (bardzo wysoka częstotliwość). Pomiędzy nimi znajduje się pasmo wysokich częstotliwości, w którym występują fale krótkie. To właśnie one, tracąc na znaczeniu komercyjnym, stały się gratką dla wszelkiego rodzaju radiowych eksperymentatorów. Nawigowanie w tym paśmie niemal zawsze przyniesie nam odkrycie w postaci amatorskich audycji, które English określa mianem ulotnych i zmuszających (przez tę swoją ulotność) do pełnej uwagi i skupienia. Dyrektor wydawnictwa Room40 w czasie pandemii zajął się wyszukiwaniem takich właśnie audycji, nagrywając je, edytując i tworząc swego rodzaju kolaże (jeszcze nieopublikowane). W jego artykule przeczytamy nie tylko o historii fal radiowych, lecz również zapoznamy się z prominentnymi nazwiskami artystów, ochoczo wykorzystujących fale krótkie w swoich muzycznych eksperymentach. Bez spoilerów, ale lektura obowiązkowa. (ngh)

Paul F Godley, 1920

Paul F Godley, 1920, źródło: Wikimedia Commons

Lawrence English o magii krótkofalarstwa

 

3.

Na platformie Unearthing the Music ukazał się anglojęzyczny przekład tekstu Emese Kürtiego, wybitnego badacza węgierskiej neoawangardy, poświęcony twórczości oraz relacji Katalin Ladik oraz Ernő Királyego. Kürti swego czasu napisał całą książkę o twórczości Ladik (jednej z bohaterek naszego #30), tutaj proponuje bardziej relacyjne spojrzenie, przyglądając się obojgu małżonkom i artystycznym partnerom, umieszczając ich twórczość w kontekście napięć i sił wieloetnicznej Jugosławii – jako reprezentantów węgierskojęzycznej mniejszości w Wojwodinie – a także w kontekście przemian genderowych relacji w muzyce i sztukach performatywnych w dobie neoawangard. Kürti wskazuje na wspólne zainteresowania Ladik i Királyego – od radia do literatury, od nowych technik kompozycyjnych po poszerzania instrumentarium o konstrukcje DIY oraz codzienne obiekty. Za najważniejszą wspólną inspirację uznaje jednak bałkański folklor, co wpisuje w pozycję mniejszości pozbawionej w multietnicznym federacyjnym państwie statusu narodu współtworzącego wprost system polityczny. Kürti zmierza do tego by pokazać w jaki sposób eksperymenty poetycko-performatywne Ladik oraz kompozytorsko-konstrukcyjne Királyego napędzały się wzajemnie, rezonując także w twórczości innych, choćby eksperymentalnego ansamblu muzyki współczesnej ACEZANTEZ. (am)

Ladik i Király w poszerzonym polu

 

4.

Trochę w temacie naszych nadchodzących numerów #40 (Kinshasa-Nairobi-Maputo) i #41 (muzyka tradycyjna): Michał Wieczorek w „Dwutygodniku” pochyla się nad nowym wydawnictwem płytowym partnerskiego labelu Bôłt Records. Diabelskie skrzypce Radical Polish Ansambl z udziałem m.in. Maniuchy Bikont, Cezarego Duchnowskiego i Mikołaja Pałosza miały premierę na ubiegłorocznym festiwalu KODY (o czym pisała u nas Agata Pasińska). Wieczorek sięga po dyskutowaną ostatnio szeroko książkę Chamstwo Kacpra Pobłockiego, by zaakcentować transgresyjny i ekspiacyjny charakter wiejskiej muzyki, których uosobieniem stał się tytułowy instrument – początkowo wykorzystywany w rytuałach, a potem także w tańcach. Michał Brzozowy z RPA (na którego obecność liczymy w #41) w libretcie tej na poły scenicznej, na poły koncertowej formy wykorzystał elementy podkreślające wyjątkowość diabelskich skrzypiec. To wirtuzowski utwór amerykańskiego kompozytora Lejarena Hillera, goszczącego na stypendium w Polsce w latach 70. czy opowieść z tych samych czasów o spotkaniu rolnika z… UFO. Wszystko to, wedle autora poszerzonej recenzji, odtwarza dynamikę wiejskiej potańcówki” i stanowi elegię dla świata, który „nieubłaganie odchodzi w przeszłość”. Wieczorek analizuje zarówno brzmienie utworu, jak i jego aspekt performatywny i literacki, a wszystko można sobie od razu porównać z nagraniem z lubelskiej premiery. (jt)

Skrzyce i ufo

 

5.

W najnowszym numerze czasopisma „Soapear” JFK Randhawa przeprowadza pasjonującą próbę krytyki sounadrtu w przestrzeni publicznej, biorąc na warsztat pracę Harmonic Bridge artysty dźwiękowego Bruce’a Odlanda i architekta Sama Auingera (konsekwentnie określanych mianem O + A), interwencję w urbanistykę miejscowości North Adams w stanie Massachusetts w USA. W roku 1998 Massachusetts Museum of Contemporary Art (MASS MoCA) zwróciło się do nich o rozwiązanie problemu utrudniającego funkcjonowanie budynku muzeum hałasu, dobiegającego z przebiegającej tuż obok autostrady. Przygotowana na to zamówienie praca ma za zadanie „reharmonizować” hałas autostrady i niejako rozbroić dźwiękową barierę między dwiema częściami miasta. Randhava kreśli szeroki kontekst historyczny miejsca, po czym dokonuje dogłębnej krytyki pracy oraz związanej z nią ideologii harmonii, przeciwstawiając jej idee dysharmonijnego buntu w perspektywie postkolonialnej. Pokazuje, że oto noise, wypychany na marginesy, zastąpiony zostaje ideologią harmonii. (am)

Krytyka instalacji dźwiękowych

 

6.

Na zakończenie zachęcamy do zapoznania się z wypowiedziami Hali Palombo, które padły podczas rozmowy artystki wizualnej oraz kompozytorki z Philipem Montoro. Jak czytamy na łamach „Chicago Reader” Palombo od najmłodszych lat wykazywała zainteresowanie wynalazkiem jakim jest radio krótkofalowe, za sprawą, jak sama mówi, dziadka, rownież będącego pasjonatem jego działania. Dlaczego jest to tak ważne, mówiąc o artystce ? Warto podkreślić, że Palombo do dziś w swoich pracach wykorzystuje tego typu nagrania. Ponadto opowiada o zastosowaniu tzw. slow-scan television, czego przykładem jest jej Grand Detour. Hali Palombo opowiada także o innych inspiracjach, wśród których wymienia pierwsze fascynacje ulotnością zjawisk, kodem Morsa oraz … automatyczne orkiestry, których sample wykorzystuje w pracach. Jak mówi, kończąc swoją wypowiedź, najważniejsze jest dla niej, aby każdą z tworzonych przez nią kompozycji miała swój klimat, atmosferę oraz zaciekawiła słuchacza/odbiorcę. (ng)

Hali Palombo, composer and shortwave radio enthusiast