Heroines of Sound 2017

Monika Pasiecznik / 11 Sie 2017

Kobiecy embodiment

Festiwale takie jak berliński Heroines of Sound są przez wielu traktowane z przymrużeniem oka – jako adresowane rzekomo wyłącznie do kobiecej publiczności hermetyczne imprezy feministyczne, które pod hasłami równouprawnienia w sztuce wystawiają na próbę artystyczną jakość. W trakcie festiwalu można było usłyszeć opinie, że nie wszystkie prezentacje są na dostatecznie wysokim poziomie, albo że nad muzyką niektórych kompozytorek górę brał chaos. Coś się początkowo zawiązywało, by na koniec i tak się rozpaść.

Uporządkowanie i dyscyplina to prawdziwe wartości w sztuce, zaś wszystko to, co poza nimi, jest brakiem jakości, wartością ujemną. Otóż tak, festiwal Heroines of Sound uderzał m.in. w tego rodzaju przekonania. Poza tym był całkiem „normalnym” i doskonale zorganizowanym przeglądem muzyki współczesnej, prezentującym szerokie spektrum estetyk i praktyk muzyczno-performatywnych – od nowej muzyki, przez sound art, kompozycję akuzmatyczną, improwizowaną i komponowaną elektronikę, po eksperymentalny pop, disco i techno. Przyciągnął też sporą, kilkusetosobową publiczność płci obojga, w różnym wieku i o różnych zainteresowaniach, jaka zwykle pojawia się na koncertach muzyki współczesnej. Widziano ponadto wielu dyrektorów artystycznych wielkich festiwali muzyki współczesnej, którzy trzydniową imprezę uznali za dobre źródło wiedzy i swego rodzaju showcase aktualnej twórczości kobiet.

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Melissa Perales, Bianca Ludewig, Kirsten Reese, Elie Gregory, Caoimhe McAlister, Conrad Noack, Elisabeth Schimana, Electric Indigo, Katja Lucker, Cymin Samawatie, Luisa Aha; Panel 1: Kobiety w muzyce elektronicznej. Fot. Udo Siegfriedt

I rzeczywiście tegoroczny festiwal Heroines of Sound (7-9.07.2017, Radialsystem Berlin) był doskonałą okazją do poznania ciekawych inicjatyw artystycznych (i nie tylko) firmowanych przez kobiety. Już jego rozpoczęcie panelem dyskusyjnym z udziałem bagatela dziesięciu kuratorek, menedżerek, badaczek i działaczek aktywnych na polu muzyki ukazywał, jak bogaty, różnorodny i złożony jest dziś dyskurs feministyczny w muzyce. „Muzyka kobiet” to dziś multum koncepcji, estetyk i praktyk artystycznych, od muzyki klasycznej, przez muzykę kobiet z Iranu, kulturę techno i pop, eksperymentalną elektronikę, management kultury i muzykologię feministyczną. Warto jest zapoznać się z tymi inicjatywami:

Lusa Aha – Specs On! International Feminist Art Music Festival www.specson.org

Elie Gregory – Meetup Berlin www.meetupberlin.wordpress.com

Electric Indigo – female:pressure www.femalepressure.net

Katja Lucker – Musicboard Berlin www.musicboard-berlin.de

Caoimhe McAlister – We Make Waves www.facebook.com/wemakewaves

Inge Morgenroth, Angela von Tallián – Wie es ihr gefällt www.wieesihrgefaellt.de

Kristen Reese – Musik und Gender im Internet (MUGI) www.mugi.hfmt-hamburg.de

Cymine Samawatie – Female voice of Iran www.zeitgenoessische-oper.de/wp-content/uploads/2017/01/Program_Flyer_Female_voice_of_Iran.pdf

Elisabeth Schimana – IMAfiction www.ima.or.at/imafiction

Jedynym mężczyzną w tym gronie był Conrad Noack, menedżer klubu Ausland w Berlinie (www.ausland-berlin.de), który zadeklarował, że bacznie śledzi twórczość kompozytorek i udostępnia im przestrzeń koncertową. Dyskusje prowadziły Bianca Ludewig (Meetup Berlin) i Melissa Perales (We Make Waves).

Każda z uczestniczek dyskusji, która siłą rzeczy ograniczyła się do krótkich autoprezentacji, wniosła inną perspektywę (artystyczną, organizacyjną, badawczą), inny bagaż kulturowy (muzyka kompozytorek z Zachodu i Bliskiego Wschodu), inaczej określiła swoje zainteresowania i cele (prezentowanie muzyki kobiet, tworzenie platformy do kontaktu, sprawiedliwa dystrybucja środków finansowych). Który festiwal umożliwia poznanie tylu interesujących przedsięwzięć firmowanych przez kobiety?

Bohaterką tegorocznej edycji Heroines of Sound była Elżbieta Sikora – polska nestorka kompozycji elektroakustycznej, pierwsza kobieta w SEPR (1971). Festiwal uczcił ją koncertem, na którym zabrzmiały takie utwory, jak elektroakustyczne Flashback, hommage a Pierre Schaeffer (1996) i Chicago al Fresco (2009), a także Reflets irises (2005) na fortepian i elektronikę. Zasiadająca przy fortepianie Małgorzata Walentynowicz zagrała ponadto Sun Spot (2013) Katarzyny Głowickiej i Gameboy (2014) Jagody Szmytki. Trzy kompozytorki i trzy różne estetyki – od francuskiej musique concrète Sikory, przez minimalizm i glitch Głowickiej, po rewolucję cyfrową i postinternet Szmytki – dobrze się razem kontrapunktowały i uzupełniały.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Małgorzata Walentynowicz wykonująca „Gameboy” Jagody Szmytki, fot. Udo Siegfriedt

Festiwal koncentruje się głównie na muzyce elektronicznej – jako tej, która generuje najwięcej uprzedzeń i stereotypów względem kobiet. Ale w programie tegorocznej edycji Heroines of Sound wyróżniał się koncert Ensemble Mosaik (notabene w niemal wyłącznie męskim składzie!) z utworami na instrumenty akustyczne i media elektroniczne. Intrygujące były wizje muzyczne pięciu prezentowanych kompozytorek.

W swym Zucker (2016) na mechaniczny zespół Lisa Streich wykreowała aurę oniryzmu. Do strun skrzypiec, wiolonczeli, gitary i fortepianu przymocowała mechanizm obracający miękkimi skórkami, które, potrącając struny, generowały brzmienie niemalże pozytywkowe.

Przedziwnym dźwiękowym rytuałem rozpadu okazał się utwór Yiríya áiteiyá (prawykonanie) Marisol Jiménez, która spięła trzy instrumenty smyczkowe metalowym drutem i zapaliła kadzidło.

Oxana Omelchuck skomponowała swój kolorowy i dowcipny Staahaadler Aff (2012) na perkusję i pady jako kalejdoskopowy sampler brzmień akustycznych i elektronicznych sygnałów.

Zupełnie inna, monochromatyczna i wyciszona, była postlachenmannowska kompozycja like little… sunderings (2016) Joanny Woźny.

Ostatni, niezwykle subtelny, roztaczający aurę intymności utwór Sometimes II (prawykonanie) Iris ter Schipchorst został zamówiony przez Heroines of Sound, podobnie jak Tolkowsky’s Refraction Electric Indigo aka Susanne Kirchmayr – rozbudowany, epicki i precyzyjnie rozegrany performans elektroniczny z elementami scenograficznymi, oraz czterokanałowa kompozycja elektroniczna Cantata profana Heidrun Schramm, oparta na materiale ludowym. Festiwal jest zatem nie tylko przeglądem utworów już istniejących, lecz stymuluje twórczość kompozytorek, finansując powstawanie utworów nowych.

Formułę Heroines of Sound, którą opracowały Bettina Wackernagel, Sabine Sanio i Mo Loschelder, cechuje ścisłość i zarazem niezwykła otwartość, egalitarność – żadna estetyka nie jest tu preferowana bardziej niż inne, a na festiwalu spotykają się ze sobą twórczynie różnych pokoleń, aktywne na różnych scenach.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Występ hiT͟Hərˈto͞o, fot. Udo Siegfriedt

Soczystą muzykę techno prezentowała Czeszka Lenka Kocisova występująca pod pseudonimem hiTHǝr’too. Wokalny performans z użyciem drobnych urządzeń elektronicznych i dyktafonów Sued (2017) przygotowała Alessandra Eramo. Sety muzyki elektronicznej zagrały Jasmine Guffond i Chra aka Christina Nemec. Pierwsza w swym nowym projekcie Tranced (2017) przetworzyła dane cyfrowe z monitoringów i algorytmy rozpoznające twarz na sygnały dźwiękowe i skomponowała z nich klimatyczną, niepokojącą muzykę elektroniczną. Druga w utworze On a Fateful Morning (2017) operowała cięższymi brzmieniami bliższymi muzyce noise, jednak zakomponowanymi w intrygująco zmienno-powtarzalną narrację.

Melancholijne i uroczo proste piosenki pop z nowego albumu Tid (2016) wykonała Heidi Mortenson, ekscentryczny, barwny performans disco dała Pilocka Krach.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Heidi Mortenson, fot. Udo Siegfriedt

Przez cały czas festiwalu dostępne były ponadto dwie videoinstalacje: Resonance Assembly – Composition for Factory (2014) Zorki Wollny oraz Dark Pools (2013) Noy Gur, a także seria filmowych portretów takich artystek, jak Maryanne Amacher, Electric Indigo, Eliane Radigue, Kritzkom, hiTHǝr’too, Midori Hirano, Sabine Ercklentz i Andrea Neumann. Jakby tego wszystkiego było mało, w foyer działał tzw. Sound Bar, kanapa ze słuchawkami i odtwarzaczem mp3, na którym do odsłuchania było kilkadziesiąt utworów rozmaitych artystek.

Oprócz wspomnianej powyżej dyskusji otwierającej festiwal odbyły się jeszcze dwa panele, kuratorowane przez Sabine Sanio. Jeden poświęcony polskim kompozytorkom muzyki elektronicznej, z udziałem Elżbiety Sikory, Katarzyny Głowickiej i niżej podpisanej, drugi – zjawisku „ucieleśnienia” w muzyce elektronicznej (Embodiment). Panel prowadzony przez dwie muzykolożki – Julię Schröder i Sabine Sanio – rozpoczął się wykładem prof. Jin Hyun Kim, muzykolożki zajmującej się zagadnieniem „ucieleśnienia” naukowo. Teoretyczne koncepty koreańskiej badaczki weryfikowały dwie artystki: Alessandra Eramo i hiTHǝr’too, odwołując się do własnych doświadczeń muzycznych.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Elżbieta Sikora, Katarina Glowicka, Monika Pasiecznik, Helen Heß; Panel 2: Polskie kompozytorki muzyki elektronicznej. Fot. Udo Siegfriedt

Dyskusja uświadamiała, jak wiele jest aspektów w muzyce odnoszących się do innych kategorii niż struktura, porządek, kompozycja czy też chętnie przywoływana przez szowinistów jakość. Czymże ona jest, jak oraz przez kogo jest definiowana? To pytanie, które intryguje zwłaszcza w kontekście takich festiwali, jak Heroines of Sound.

Niezmiennie sceptyczna względem muzycznego feminizmu Elżbieta Sikora zauważyła, że wiele kobiet swe mądre wypowiedzi kończy salwą śmiechu, co ją irytuje, gdyż jako dziewczynka była przez matkę dyscyplinowana do kontrolowania własnego ciała i umysłu. Rzeczywiście! To, co mnie także mocno zaintrygowało, to zupełnie inna mowa ciała artystek. Wiele z nich pozwalało sobie na śmiech, spontaniczność, luz, swobodę podczas występu i po nim – zachowania raczej niespotykane w kontekście sztywnych i śmiertelnie poważnych imprez „męskich”.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Julia Schröder, Sabine Sanio, Alessandra Eramo, hiT͟Hərˈto͞o, Jin Hyun Kim; Panel 3: Embodiment w muzyce elektronicznej. Fot. Udo Siegfriedt

A gdyby tak pomyśleć o jakości inaczej, uwzględniając kobiecy embodiment? Uwolnić ciało i umysł od tej osławionej i zawsze pożądanej dyscypliny, zrzucić jarzmo porządku?

Rozważałam tę kwestię długo po festiwalu, spacerując nie zawsze czystymi ulicami Berlina, pełnymi ludzi z całego świata, zatrzymując się na brzegu chodnika, by przepuścić rozpędzone samochody gotowe rozjechać pieszych, doświadczając twórczego chaosu metropolii, która wcale nie dąży do porządku.

„Trzeba mieć w sobie chaos, by zrodzić tańczącą gwiazdę”, jak pisał Friedrich Nietzsche. Może również z tego względu takie festiwale jak Heroines of Sound są potrzebne i ciekawe, gdyż wystawiają na próbę obiegowe wyobrażenia na temat sztuki, muzyki i tego, co czyni ją interesującą bądź wartościową?

Monika Pasiecznik


Linki:

https://soundcloud.com/hithertoo

https://jasmineguffond.bandcamp.com/

https://soundcloud.com/chra

https://soundcloud.com/pilocka

https://soundcloud.com/chra

https://heidimortenson.bandcamp.com/album/tid-album

http://www.iris-ter-schiphorst.de/news.html

http://lisastreich.se/

http://www.ezramo.com/

https://www.musikundmedien.hu-berlin.de/de/musikwissenschaft/systematik/jin-hyun-kim

https://oxanaomelchuk.com/

https://soundcloud.com/arisolimenez

http://www.heidrunschramm.net/

http://www.zorkawollny.net/

http://www.zorkawollny.net/

http://www.noagur.com/

http://www.mwalentynowicz.com/

http://www.glowicka.com/