O tym, jak przetrwać próbę czasu, czyli 30 lat powstania Confront Recordings
„Założyłem wydawnictwo pierwotnie po to, żeby promować siebie i swoją muzykę. Było to w 1996 roku, więc mamy trzydziestą rocznicę. Wtedy byłem po prostu młodym muzykiem, bez jakiejś rozpoznawalności, więc zacząłem nawiązywać znajomości z innymi w moim wieku, a także z kilkoma starszymi muzykami.” Tak początki Confront Recordings wspomina Mark Wastell, muzyk mający na koncie albumy w takich wytwórniach jak Erstwhile Records czy Another Timbre, ale przede wszystkim wydający u siebie. W świecie elektroakustycznej improwizacji (EAI) sporo było labeli prowadzonych przez muzyków, ale Confront jest bodaj ostatnim, które przetrwało próbę czasu. Oczywiście taki model był praktykowany już wcześniej, o czym przypomina sam Wastell: „Moim największym mentorem w tych pierwszych latach był kontrabasista Simon H. Fell. Był dziesięć lat starszy ode mnie i uzyskał już uznanie na arenie międzynarodowej. Naprawdę nade mną czuwał i bardzo mi pomógł. Prowadził swoje wydawnictwo Bruce’s Fingers, co stanowiło dla mnie wzór, jak można zaprezentować swoją muzykę światu i dotrzeć do szerszej publiczności. No i to właśnie zrobiłem. Pierwsza rzecz była opublikowana na kasecie w pięćdziesięciu egzemplarzach. Kiedy teraz o tym myślę, to było to całkiem ambitne przedsięwzięcie, ale wtedy wydawało się całkiem naturalne, po prostu kolejny krok by stać się bardziej rozpoznawalnym muzykiem. Wcale tego nie żałuję.”

The Sealed Knot, od lewej: Rhodri Davies, Mark Wastell, Burkhard Beins
I bardzo słusznie – chciałoby się dodać, bo Confront (i prowadzony przez jego założyciela sklep Sound 323, gdzie odbywały się koncerty) stał się kluczowy dla dokumentacji i rozwoju zjawiska zwanego New London Silence oraz nawiązania relacji z poruszającymi się w podobnym rejonie muzykami ze stolicy Niemiec, gdzie takie tendencje określano jako berliński redukcjonizm. Najlepszym tego przykładem jest The Sealed Knot (obok Wastella harfista Rhodri Davies i perkusista Burkhard Beins), które jest jednym z najliczniej reprezentowanych składów w katalogu Confront. Wyprzedza ich chyba tylko IST, które tworzą Wastel, Davies i Fell.
At the Club Room (for Simon H. Fell) by IST
Tak się szczęśliwie złożyło, że już drugi koncert tria został nagrany, a po śmierci kontrabasisty w 2020 roku pozostali muzycy postanowili podzielić się tym materiałem.
Jest rok 1996, londyńska cisza jeszcze nie nastała, bywa więc dosyć aktywnie, Wastell jeszcze na wiolonczeli, więc mamy de facto trio instrumentów strunowych, a jako że wszystkim muzykom zdarza się używać smyczka, można by zażartować, że trio smyczkowe. Innym rodzajem hołdu dla Fella jest 3+3+2, gdzie użyte zostały dwa nagrania koncertów jeszcze w trio, do których Wastell i Davies improwizowali. Jak można się spodziewać całość jest całkiem gęsta, ale nie zabałaganiona. Gdyby zrobić konkurs na najbardziej znanego muzyka w katalogu Confront, to pewnie wygrałby go John Zorn. A jak w ogóle doszło do tej obecności? Otóż Derek Bailey dostał zaproszenie do zagrania w nowojorskim Tonic i postanowił wziąć ze sobą IST. New York featuring John Zorn to mały deszcz z wielkiej chmury, bo założyciel Tzadika pojawia się jedynie w ostatnim utworze i trochę słychać, że między grającymi nie ma chemii.
Playing the Schoolhouse by David Sylvian
W konkursie tym mógłby ewentualnie wystartować David Sylvian. Niegdysiejszy członek Japan znany jest ze swojego zamiłowania do dziwnych dźwięków był też klientem sklepu Wastella. Na tej podstawie ten wystosował ku Sylvianowi propozycję nagrania „singla” dla jego wytwórni. Efektem był piętnastominutowy esej dźwiękowy, zupełnie abstrakcyjny, choć złożony z nagrań terenowych, może hommage Symphonie pour un homme seul?
W katalogu wytwórni znajdziemy też legendarne nazwiska ze świata improwizacji, czasem w mniej oczywistych odsłonach, jak choćby na Beaming, gdzie ceniony perkusista Tony Oxley zajmuje się wyłącznie elektroniką (czasami zapomina się, że od dawna rozszerzał o nią możliwości zestawu), a partneruje mu Stefan Hölker na perkusji właśnie.
Unraveling the Waterfall by Julie Tippetts / Mark Wastell
A jak już jesteśmy przy instrumentach perkusyjnych, to warto sięgnąć po wspólny album Julie Tippets i Marka Wastella, gdzie ta pierwsza do nieszablonowego użycia głosu, z którego jest znana, dokłada całą baterię perkusjonaliów, a ten drugi nie pozostaje jej dłużny.
Spinneret by Mandhira de Saram / Benoît Delbecq
Ale Confront to nie tylko znane nazwiska i legendarne postacie – to także odkrycia, jak choćby na Spinneret skrzypaczki Mandhiry de Saram i pianisty Benoît Delbecqa. Piękne, skupione, ale zarazem poetyckie i z polotem granie.
Na koniec oddajmy ponownie głos Wastellowi: „Z biegiem czasu label pomógł mi nawiązać kontakt z wieloma osobami z całego świata, nie tylko muzykami, ale też odbiorcami, organizatorami festiwali, promotorami, dziennikarzami, prezenterami radiowymi itd. Cel pozostaje wciąż taki sam, po prostu, żeby muzyka moja i wydawanych przeze mnie twórców docierała do możliwie najszerszego grona. Największym wyzwaniem jest utrzymanie zainteresowania odbiorców. Mody i trendy w muzyce się zmieniają i tak też dzieje się z gustami publiczności. Największą nagrodą są te rozmowy, z nieznajomymi albo ludźmi, którzy podchodzą po koncercie i mówią, jak duży wpływ dane wydawnictwo miało na ich życie, że pomogło im zmienić myślenie o muzyce. To trudna praca, ale nie porzucę jej, na pewno jeszcze nie!”
Tekst powstał w ramach współpracy z festiwalem Futurofonia
