Wyznaczanie szlaków. Ondrej Veselý i Concentrated Voice
1
Pobudka możliwie wcześnie, najlepiej przed świtem. Będzie więcej czasu na wędrówkę. No i tylko wtedy można podziwiać poranny woal mgły nad Zwardoniem. Jesteśmy na skraju Beskidu Żywieckiego, przed nami ponad 25 km i ponad osiem godzin do przejścia, z czego połowa pod górę, wzdłuż polsko-słowackiej granicy. Szlak dla zmotywowanych turystek_ów: mało widoków, dużo podejść i zejść, schroniska tylko wtedy, kiedy trzeba.
26
Pot zrasza czoło Ondreja Veselý’ego. Gitarzysta właśnie skończył grać trzygodzinny maraton prawykonań i zamówień. Jesteśmy na poddaszu Galerii Kysuckiej w Oščadnicy, niedaleko trójstyku granic z Czechami i Polską. Veselý wybrał tę wieś w Kysuckych Beskydach na początek trasy Concentrated Voices nieprzypadkowo: to jego rodzinne strony, a na widowni siedzą mama, siostra i liczni znajomi z dzieciństwa. Idea pograniczy i powrotu do korzeni odcisnęła się w programie koncertu o podtytule Doma. Stykam się z licznymi nieznanymi mi kompozytor_kami czeskimi i słowackimi; są też osoby emigranckie z Serbii, Iranu, Kanady i USA.
2
Czerwony szlak zaczyna się niewinnie, przemykając między pagórkami na Przełęczy Zwardońskiej o wdzięcznych nazwach Gomułka i Skalanka. Gdy Ondrej dowiedział się, że mamy zamiar dotrzeć na jego recital pieszo z Polski, podkreślał, że to odległa wieś i żeby przygotować się na sporo niedźwiedzi. Na razie jedyny stoi koło przejścia na Vreščovskym Sedle, ale drewniany pysk wygląda dość sympatycznie, zwłaszcza w ostrym świetle poranka. Tu zaczyna się już porządne podejście na szczyt Kikuły – to już 1087 metrów, a nie 784 czy 867 jak przy poprzednio wymienionych wzniesieniach. Choć poo wołosku nazwa oznacza „zarośniętą górę”, na szczęście obecnie można już tu złapać trochę słońca.
25
„U podstaw projektu leży proste pytanie: co się dzieje, gdy pojedynczy instrument staje się FILTREM dla radykalnie odmiennych języków kompozytorskich? Projekt łączy osoby z różnych pokoleń, o zróżnicowanej estetyce i pochodzeniu kulturowym, z których wiele po raz pierwszy pisze utwory na gitarę. Concentrated Voices łączy utwory solowe z muzyką na gitarę i elektronikę, tworząc otwartą sieć nowych kompozycji. Zamiast dążyć do jednolitego stylu, zestawiam ze sobą wysoce indywidualne głosy kompozytorskie, pozwalając gitarze ujawnić ich różnice, podobieństwa i szczególne podejście do brzmienia.”1
3
W połowie października pogoda do wędrówki jest wyśmienita. Buki już przeszły w jesienne barwy, od zieleni, przez brąz w ochrę. Klony i jawory od żółci po koralową czerwień, którą podbijają jarzębiny. Niedawno padał deszcz, więc gdzieniegdzie koleinami płynie woda. Na trasie grzbietem brak strumieni – wszystko trzeba nieść na własnym grzbiecie. Szlak trawersuje kolejne Magury i Przysłopy, co łączy nas w karpackim regionie (Maciej Janowski wskazał kiedyś na to, jak nazwy przenikają przez granice, od Polski po Rumunię).
24
Niektóre odcinki na trasie maratonu Ondreja dają mu wytchnienie, bo kompozytor dokłada niewiele dźwięków na gitarze. Jak Ian Mikyska, który zabiera nas na wycieczkę Podél (2026), czyli wzdłuż potoku Stříbrnickego w dolinie Berty (utwór był oryginalnie prezentowany jako instalacja). Podstawę stanowią nagrania szumiącej wody – czasem bliższe, czasem dalsze, czasem podwodne – i sporadycznie trącane struny gitary. Pauzy nie są jednak pauzami, lecz prześwitami natury, przez które nieśmiało zagląda kultura. Znakomity utwór dla znużonych wędrowców. Sam Mikyska też intryguje: najczęściej pracuje w obszarze instalacji, teatru i wideo, a także zaprasza do przechadzek i gier, jak w tym nietypowym katalogu na swojej stronie.
4
Tymczasem przed nami łojenie: pod górę, po zeschłych liściach, w październikowym skwarze (!). Najpierw jeszcze łagodnie, przed akuratnie nazwany Upłaz, ale potem już stromo na krechę, wzdłuż granicznych słupków. Uff, na końcu czerwone znaki odbijają jednak na trawers, w mrok świerkowo-bukowo-jaworowego lasu. I już jest: Schronisko na Wielkiej Raczy. Pięć godzin od punktu wyjścia, lepiej niż się spodziewałem.
23
J jak Janárčekova Viera (1941–2023). Dla mnie jedno z odkryć w Oščadnicy: osobna czechosłowacka multiinstrumentalistka i kompozytorka, która dawno temu wyemigrowała do Niemiec. Tytuł Siebte Saite (2007) oznacza siódmą, wyobrażoną strunę gitary – w tym wypadku osiągniętą przez przestrojenie najniższej szóstej o ćwietćton w dół. To utwór ostry niczym końcówka podejścia pod beskidzki wierch. W początku pełno szorstkich pizzicat, glissand i sforzat. Veselý gra je mocną, pewną ręką. Widać, że dobrze zna utwór, nagrywał go zresztą na swoją ostatnią płytę, o znamiennym tytule Hudba sú ľudia, czyli „muzyka to ludzie” (Hudobný fond, 2026). Po tym stromym początku Janárčekova wygładza harmonię i wyrównuje dynamikę, pojawia się sporo powtarzalnych wzorców rytmicznych. Jakbyśmy wspólnie szukali dobrego dźwięku, jakiegoś punktu odniesienia. Podobną, niemal improwizacyjną narrację można znaleźć w innych utworach kompozytorki, jak Joriki und Makayo (1997) na wiolonczelę czy Unterirdisch (1991) na skrzypce i fortepian.
5
Schronisko na Wielkiej Raczy nie do poznania od wspomnienia, jakie wyniosłem z wizyty sprzed 25 lat. Rzemieślnicza piwa, domowe ciasta, tarasy z leżakami, a nawet bania. Wokół chodzi wujek spod Żywca i zagaduje ludzi. Swojsko. Trudno się zmotywować do jeszcze paru metrów pod górę na szczyt (1236 m.n.p.m), ale widok morza zielonych łańcuchów i wzniesień to wynagradza. A potem najlepszy odcinek: łagodne zejście wąskim grzbietem, z pokręconymi pniami buczyn. Nic dziwnego, że Słowacy chronią go w rezerwacie najwyższej, piątej klasy. Na szlaku pusto: pojedyncze osoby witają się raźnym „ahoj!”. Korzystamy z dobrodziejstw strefy Schengen i granicę przechodzimy niepostrzeżenie. Od teraz już tylko w dół! Na razie jednak, na grani, nie czuć jeszcze ciążenia. Jakbyśmy się unosili.
22
Choć zarówno Viera Janárčekova, jak i Marc Sabat, oboje piszą na przestrojone instrumenty, to zupełnie inne atmosfery. W False Fruit (2021) kanadyjskiego piewcy just intonation nie ma żadnych ostrych brzmień ani napięć. Wszystko się unosi, jak w stanie nieważkości. W prostej partyturze autor zaczyna od instrukcji nastrojenia gitary w czystych pitagorejskich interwałach. Potem trzeba grać swobodnie i lirycznie, bez vibrata, szukając stopienia. Sabat radzi, że wybrane gesty można rozwijać i powtarzać, żeby osiągnąć harmonię i flow. W miejscach z literką S można mruczeć i śpiewać, by lepiej rezonować z instrumentem. I faktycznie, Ondrej mruczy i śpiewa na tle delikatnych arpeggiów w stroju naturalnym. Takie momenty wytchnienia i rozluźnienia mięśni są szczególnie potrzebne w narzuconej sobie (i słuchaczom, ech) maksymalistycznej formie maratonu. False Fruit powstało, podobnie jak wiele utworów z tego recitalu, w efekcie spotkania gitarzysty i kompozytora na festiwalu Ostrava Days (wielokrotnie relacjonowanym na naszych łamach). Tytuł inspirowany jest rozmową o owocach powstałych z okwiatu, ale po słowacku brzmi lepiej: neprave plody.
6
Jesień to w górach czas rozkładu w królestwie roślin, ale zarazem rozkwitu w królestwie grzybów. Opieńki, boczniaki, muchomory. Jeden owocnik wyrasta z drugiego, rosną na sobie kaskadami. Zapach ściółki jest obłędny jak nigdy. Nie ma lepszego momentu na zrozumienie kręgu życia. Wszystkie zrzucone liście i poległe drzewa znajdą swoich następców.
21
Jedną z kulminacji programu zaproponowanego przez Ondreja Veselý’ego w oszczadnickiej odsłonie Concentrated Voices powinno być I Call Thy Name; I Take My Stand (2026), który skomponował Idin Samimi Mofakhan (współredaktor glissandowego numeru o Iranie). To kolejny z utworów, którymi irański emigrant upamiętnia ofiary protestów w ojczyźnie. Punktem wyjścia jest tu filmik z mężczyzną, szukającym przez kilkanaście długich i nieznośnych minut swojego syna pośród zwłok w czarnych workach. Co rusz wzywa jego imię i bezskutecznie oczekuje odpowiedzi. „Sepher! Sepher…” Idin zmetaforyzował to poszukiwanie za pomocą przenośnego głośniczka, który poruszany i przybliżany do gitary, aktywuje struny do rezonansu. Ale na koncercie coś nie działa, brakuje sprzężenia i magii. Dopiero potem ktoś zwraca mi uwagę, że Ondrej trzyma głośnik na odwrót, membraną na zewnątrz. I Call… jest trudny i niewygodny, zupełnie inny niż wszystkie pozostałe pozycje w programie. Ciche brzęczenie i obietnica dotyku, który nie następuje. Na kolejnym koncercie trasy, w nowej synagodze w Žilinie, gitarzysta rezygnuje z tej pozycji – prywatnie wyznaje, że przywoływanie imienia zmarłego to dla niego za dużo. Niewątpliwie utwór Mofakhama wymaga znalezienia innego, performatywnego, a może i duchowego klucza. Ale na tym polega też projekt Concentrated Voices, że program wciąż ewoluuje i się zmienia.
7
Grzbiet wypłaszcza się i jeden za drugim, jak widma ukazują się stojące narciarskie wyciągi: Laliky, Marguška, Dedovka. Zawieszone w powietrzu kanapy prowokują do odpoczynku. Uśpiony mechanizm, który może ruszyć po pociągnięciu jednej dźwigni. Krążące na linie krzesełka, w wiecznej pętli.
20
W programie Langów miało być dwóch (guess which), ale w końcu został Bernhard – jeden z bohaterów numeru „Glissanda” #2 i niedawnego tekstu Tomasza Biernackiego. Loops for Guitar II (2026) to jego drugie podejście do gitary, tym razem akustyczne. Jedna z perełek, jaką udało się zamówić Veselý’emu. Solista zasugerował, żeby oprzeć się na Chaconnie Bacha2, co poniekąd wpisało utwór w kompozytorską serię monadologii, przepisujących zastaną muzykę. Cóż tu pisać: Bernhard Lang jest w tym niedościgniony. I choć wydawało mi się, że daleko odszedłem w moim słuchaniu od zapożyczonej i zapętlonej twórczości Austriaka, to znów dałem się jej porwać. Był to zarazem może jedyny czysto „wirtuozowski” utwór na gitarę, jaki zaprezentował Ondrej na koncercie, więc jego wykonanie wywołało burzę zasłużonych oklasków. Rozpoznawalny cytat wpleciony w siatkę wariacji, pętli i repetycji – ale każde zwielokrotnienie różne od poprzedniego, jak pień każdego buka różni się od poprzedniego.
8
Zaraz po wyciągach mijamy napęczniałe wokół punkty gastronomiczne i rozrywkowe, tzw. Chaty na Rači (930). Choć do sezonu daleko, w knajpce radiowęzeł nadaje turbo folk (albo może disco slovaco?), a turyści tańczą na trawie. Szybko uciekamy od zapętlonej plejlisty i schodzimy dalej. Szlak zielony przechodzi w niebieski, świerki – w zwykłą buczynę, a potem brzezinę. Droga zaskakując sucha, czyżby za granicą nie padało? Wnet tajemnica się wyjaśnia: co sto, dwieście metrów obok szlaku wykopano miniaturowe zbiorniki retencyjne na wodę opadową. Śmieszne, myślę w pierwszym odruchu. Potem przypominam sobie niedawną powódź w Kotlinie Kłodzkiej. Może to ma sens: te małe stawy pośrodku niczego. Zejście dłuży się niemiłosiernie. Zaczynam wpadać panikę, że nie zdążymy na koncert, że te 25 km to był zbyt ambitny plan i że Ondrej zacznie bez nas.
19
Czasem na maratonie trzeba włożyć słuchawki – w przypadku muzyki nie dla złapania tempa, lecz raczej balansu. W paru utworach z projektu Concentrated Voices to warstwa elektroniczna zdaje się ważniejsza od gitarowej. Tak jest właśnie w pierwszej odsłonie Heraldica Transcendentalis – Indigo Mari, szeroko zakrojonego cyklu na różne obsady. Serbsko-niemiecka kompozytorka Snežana Nešić próbowała oddać tu odcienie morza obserwowanego podczas niedawnej rezydencji we Włoszech. Tym razem wodne szumy w elektronice mają inną dynamikę niż strumień u Mikysky, ale też powstały utwór nie do końca mnie przekonuje. Na styku taśmy i gitary nie iskrzy, relacja pomiędzy nimi zdaje się dość konwencjonalna.
9
Słowackie szlaki to czysta radość. W tle gra muzyka, woda wesoło spływa do zbiorników, a nad wszystkim czuwa drewniany Janosik. Choć sam zbójnik kojarzony jest raczej z innymi regionami, to jednym z jego towarzyszy był Jakub Chliastkov, pochodzący ponoć z Oščadnicy. Może to tłumaczy liczne figury rozmieszczone wokół zejściowego szlaku? Tak czy siak, przez drzewa prześwituje popołudniowe słońce, którym próbuję cieszyć oczy mimo uciekającego czasu i bolących kolan.
18
W press packu Ondrej Veselý zwraca uwagę na to, że Concentrated Voices stanowią jego osobistą odpowiedź na sytuację słowackiej muzyki i jej dofinansowanie. Prawicowy rząd Roberta Fico ma inne priorytety niż wspieranie niszowych inicjatyw kulturalnych w regionie kysuckim. Wiele regionalnych ośrodków to w istocie kawiarnie, a nie placówki sztuki współczesnej. W tym kontekście gorzko wybrzmiewa utwór But Never Mistake Our Generosity for Weakness zaangażowanego twórcy Petra Machajdika. Autor wielokrotnie współpracował z muzykiem przy dziełach z solową gitarą, duetach czy kwartetach. Nowy, zwięzły utwór trochę niknie w długim cieniu rzucanym przez poprzedzające go i trwające kwadrans dzieło Alvina Currana, ale liczę na możliwość doń powrotu w innym kontekście.
10
Monotonne leśne zejście w okolicach Kalinovego Vrhu (816) urozmaicają liczne wieże widokowe. Na jedną z nich tego samego ranka wdrapują się koledzy z prasy brytyjskiej i duńskiej: Simon Cummings i Andreo Mielczarek. W Polsce panuje ostatnio istna wieżoza, ale w Słowacji pod tym kątem jest dość spokojnie. Nie potrzebuję wspomaganego widoku, pędzimy dalej. Czy uda się przebrać i zjeść przed koncertem w Oščadnicy?
17
Akustyczna gitara solo nie jest typowym medium muzyki nowej i Ondrej chce to zmienić. Wprowadzić peryferyjny instrument do jądra dyskursu. Jak doń podejdą kompozytorzy bez żadnego doświadczenia na tym polu? Czy faktycznie medium is a message, jak pisał Marshall McLuhan? Veselý w rozmowie przywołuje raczej myśl Wiktora Szkłowskiego, że ustalone formy artystyczne trwają dzięki swoim przemianom. Przemianom i współpracom, można by dodać. Projekt został po części sfinansowany przez fundację Ernsta von Siemensa, a po części z własnych środków, więc aspekt wspólnotowy był kluczowy. Plakaty i broszury koncertów z Oščadnicy i Žiliny zostały estetycznie zaprojektowane przez Zuzanę Čičalovą i Krištofa Sýkorę. Logistyką sprawnie zajęła się przyjaciółka Ondreja, Dominika Marčanova, a nagłośnienie i oryginalne drewniane obudowy głośników to samoróbkowy projekt Marka Mazanca na bazie starych JBL-ów. Podczas recitalu za gitarzystą wisiała Golden Drapery Kristíny Kandríkovej, tworząc dlań złote tło niczym z ikony. Ale nie popadajmy w hagiografię: Concentrated Voices to projekt DIY, wychodzony i wybiegany, stąd może napakowany program i parę technicznych wpadek. Najważniejsza okazuje się osobista determinacja, która zaowocowała sukcesem w zaproszeniu tylu uznanych kompozytorek_ów.
11
Ze ścieżek lasu wychodzimy niespodziewanie na polany: rozległe hale nad samą Oščadnicą. Oszałamiające widoki, szeroka przestrzeń i jakby letnia szata drzew wokół. Tylko czerwone korale jarzębiny i pasemka żółci na brzozach czy rdzy na bukach sugerują nieuniknioną jesień. Kolejne pagóry i obniżenia, soliterowe drzewa i skupiska niczym w angielskim parku krajobrazowym. Niby już blisko celu, ale wciąż nie widać go za obłym wzniesieniem Hackov Vrha (608). Przepiękny odcinek wprost pod zachodzące słońce.
16
Estońską kompozytorkę Liisę Hirsch kojarzę już z ostatniej Warszawskiej Jesieni z jej poetyckiej wyobraźni, więc nie dziwię się tytułowi Sounds Held in Your Darkness, o których sama pisze tak. „Ten utwór na gitarę klasyczną i obiekt dźwiękowy stanowi łagodną medytację nad kruchością i wytrwałością. Składający się głównie z naturalnych alikwotów, utrzymuje się w ramach jednej scordatury i krąży w obrębie przestrzeni spektralnej, jaką zapewnia ten strój. Ręce ledwo dotykają strun. Jedno strojenie i wyłącznie to, na co pozwala: jakby zamknięta przestrzeń. Obok gitarzysty w swoim własnym, zamkniętym pomieszczeniu żyje inny dźwięk. Te dwie przestrzenie są połączone, ale żadna z nich nie dominuje nad drugą.”3 Nic ująć, nic dodać, może oprócz tego, że ten obiekt to głośniczek stłumiony pod szklanym kloszem, który zostaje zdjęty dopiero pod koniec. Dzwoniące delikatnie flażolety w utworze Hirsch tworzą jakąś nową harmonię ze złotą draperią Kanzríkovej. Veselý odpowiadając na moje pytanie o zaskoczenia podczas pracy nad Concentrated Voices akcentuje znaczenie kontaktu z autor_kami utworów i jako przykład podaje właśnie Sounds…. Gitarzysta mozolnie wyuczył się grać możliwie wyraźnie i głośno wysokie alikwoty, ale okazało się, że kompozytorka oczekuje raczej cichych i niedoskonałych brzmień. Ondrej musiał na nowo podejść do instrumentu i starego lęku bycia zagłuszanym w orkiestrze, otworzyć się na kruchość i wytrwałość.
12
Po tych słonecznych halach, z malowniczym, niemal pocztówkowym, stadem owiec z dzwoneczkami, nagłe uderzenie cywilizacji za Hackov Vrh nas niemal nokautuje. Koniec górskiej ciszy – droga szybkiego ruchu E75, rozkopy i rozdroża – i nagle znajdujemy się na dnie doliny Kysucy. Stąd już tylko kwadrans do celu, więc na szczęście dla naszych koncertowych sąsiadów uda nam się przebrać z turystycznej odzieży.
15
Nestor amerykańskiej awangardy osobiście przyjechał z Rzymu w Karpaty, podobnie jak my wszyscy zaintrygowany, dlaczego właśnie tutaj po raz pierwszy zabrzmią Concentrated Voices. Alvin Curran napisał dla Ondreja Veselý’ego utwór Poke Pounce Pummel Postulate Prattle na gitarę i taśmę. Podobnie jak u Iana Mikyski, tu również prym wiodą nagrania terenowe, ale tym razem to nagrania wielkomiejskiej cywilizacji, pełne szumu i zgiełku. Instrument czasem włącza się do niemal noise’owych pasaży, ale czasem oddaje się poszukiwaniu akordów. Długi, wieloznaczny utwór, w którym gitara nie jest solistką, lecz uczestniczy w dialogu, a może w chaotycznej rozmowie w jakimś wagonie metra. Dziwnie się tego słucha na poddaszu XIX-wiecznego pałacyku w słowackiej wsi. Dziwnie, ale dobrze.
13
Pół godziny przed koncertem wchodzimy do Kastelu w Oščadnicy. Neoklasyczny budynek wznosi się pośrodku trzyhektarowego terenu, noszącego po słowacku adekwatne określenie „parkoles”. Dwupiętrowa, rytmiczna fasada pomalowana jest obecnie, po niedawnym remoncie, w harmonijne kremowo-zielone barwy. Historia dworu sięga początku XX wieku, kiedy hrabia František von Ballestrem zakupił te ziemie, a jego syn Valentin zbudował letni pałacyk myśliwski w 1913 roku. Długo włościami się nie pocieszył, bo zmarł parę lat później – potem majątkiem zarządzała spółka z Wiednia, dobudowano stajnie i dalej rozwijano park na bazie miejscowego układu roślinnego. W 1948 dwór znacjonalizowano, a w 1981 otwarto Galerię Kysucką, która posiada obecnie ponad 3000 obiektów w kolekcji. Nadzwyczaj miła obsługa pokazuje aktualne wystawy, w tym skąpaną w różach Tam, kde hniezdi Slnko Kristíny Kandríkovej4, choć po ośmiogodzinnej wędrówce żałujemy, że na miejscu nie ma jakiejkolwiek gastronomii. Pozostaje przepyszny widok na parkoles, który od południa powitał nas ścianą czerwieni klonów i dębów.
14
Jest 16 października 2026 roku, parę minut po siedemnastej i czekamy w mieszanym gronie lokalno-twórczo-dziennikarskim. Po długiej przemowie gospodyń z galerii pomiędzy dwoma kolumnami zasiada w końcu Ondrej Veselý, słowacki gitarzysta, filozof i krytyk. Nieprzypadkowo zaczyna od impresjonistycznego utworu Mariána Budoša o jabłoni, pierwszej z Piesni z čarovnej záhrady, poświęconych czterem drzewom z ogrodu kompozytora. Autor pochodzi z pobliskiego Kysuckégo Novego Mesta i jest wirtuozem gitary, który w latach 90. wyemigrował do Australii. Jednym z celów Veselý’ego w Concentrated Voices jest zachowanie pamięci o słowackich twórcach, którzy wybrali inne kraje, jak Budoš czy Janárčekova. Innym – przyprowadzenie tu innych emigrantów, jak Amerykanin z Berlina, James Helgeson, który napisał dla niego siedem wdzięcznych miniatur Usque ad Noctem. Choć sam Ondrej zapowiadając kolejne punkty programu, przekomarza się że kompozytorem nie jest , prezentuje także własny utwór V ústrety svetlu, dedykowany pamięci zmarłej przyjaciółki. Cały koncert wypełniony jest takimi właśnie drobnymi gestami, intymnymi dialogami, kontaktem z instrumentem, głośni(cz)kiem i dźwiękiem, często skrytym w ciemności, wydobywanym z przestrojonych strun. Świeża pamięć górskiej wędrówki wydobywa jeszcze inne odcienie z ogrodu, z owoców, ze światła i z nocy. I nawet trzy godziny to może za mało.
Jan Topolski
Organizator zapewnił nocleg akredytowanym dziennikarzom. Kolejne prezentacje projektu Concentrated Voices odbędą się m.in. 6 listopada na festiwalu Melos-Étos w Bratysławie, 3 grudnia na uczelni JAMU w Brnie, 7 grudnia w ośrodku HIS w Pradze i sierpniu 2027 roku na festiwalu Ostrava Days.
Ondrej Veselý, https://www.ondrejvesely.net/concentratedvoices. ↩
Warto wspomnieć, że sam jest autorem książki Hudba v hudbe: Podoby polyštýlovosti v hudobnej tvorbe slovenských skladateľov 2. polovice 20. storočia, Nitra 2022. ↩
Liisa Hirch, Sounds Held in Your Darkness, w: Doma. 16.10.2026, Kysucká Galéria. ↩
Wystawa dostępna jest do 19 listopada 2026. ↩








